Dziwne smaki kampanii

26 września 2011

W tej kampanii wyborczej posiłki polityków nabrały wyjątkowego znaczenia. Zaczęło się od wizyty premiera Tuska u rodziny poszkodowanej przez kataklizm. Były ciasta, banany, jabłka i kanapki (przygotowane przez zaplecze premiera).

Tam pojawił się słynny „paprykarz”, który pytał premiera, jak żyć, a później zaprosił b. premiera Kaczyńskiego na żurek. Liderowi PiS smakowało, a gospodarz – jego zwolennik – stał się gwiazdą kampanii.

Teraz premier wykonał kolejny kulinarny krok ku zwycięstwu – sięgnął po zestaw drogi, czyli kawę i hot doga. Teraz pewnie konkurencyjna sieć zaprosi jego kontrkandydata.

Pozostało 13% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381223mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.