Amerykański generał i armia rosyjskich trolli. Na wyrok w sprawie Michaela Flynna jeszcze poczekamy

Rosja USA
Rosja USAShutterStock
19 grudnia 2018

Sąd przełożył wczoraj wydanie wyroku w sprawie Michaela Flynna oskarżonego w śledztwie dotyczącym wpływu Kremla na wybory w 2016 r. I choć jego koniec wydaje się odległy, to coraz więcej wiemy o metodach działań Moskwy.

Były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego miał usłyszeć wyrok w swojej sprawie, ale na wniosek obrony sąd zdecydował się przełożyć orzeczenie o trzy miesiące. Flynn ma jednak nadzieję, że nie będzie wysoki. Zresztą nadzieję na to daje mu sam prowadzący śledztwo Robert Mueller, który chwalił generała za współpracę i sugerował, że w związku z tym odpowiednia będzie nawet kara bez odsiadki.

Trzygwiazdkowy generał trafił pod lupę FBI w związku z kontaktami z Siergiejem Kisljakiem, rosyjskim ambasadorem w USA. Kiedy 29 grudnia 2016 r. Barack Obama na kilka dni przed złożeniem urzędu zdecydował o wprowadzeniu sankcji na Rosję (w związku właśnie z działaniami jej służb w sieci wokół wyborów) Flynn skontaktował się z dyplomatą i zaapelował, aby Kreml nie wprowadzał sankcji odwetowych. Problem polegał na tym, że nawet jako osoba wskazana przez prezydenta elekta na przyszłego doradcę, de facto był cywilem i w związku z tym nie mógł na własną rękę prowadzić tego typu dyplomacji.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.