Sąd przełożył wczoraj wydanie wyroku w sprawie Michaela Flynna oskarżonego w śledztwie dotyczącym wpływu Kremla na wybory w 2016 r. I choć jego koniec wydaje się odległy, to coraz więcej wiemy o metodach działań Moskwy.
Były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego miał usłyszeć wyrok w swojej sprawie, ale na wniosek obrony sąd zdecydował się przełożyć orzeczenie o trzy miesiące. Flynn ma jednak nadzieję, że nie będzie wysoki. Zresztą nadzieję na to daje mu sam prowadzący śledztwo Robert Mueller, który chwalił generała za współpracę i sugerował, że w związku z tym odpowiednia będzie nawet kara bez odsiadki.
Trzygwiazdkowy generał trafił pod lupę FBI w związku z kontaktami z Siergiejem Kisljakiem, rosyjskim ambasadorem w USA. Kiedy 29 grudnia 2016 r. Barack Obama na kilka dni przed złożeniem urzędu zdecydował o wprowadzeniu sankcji na Rosję (w związku właśnie z działaniami jej służb w sieci wokół wyborów) Flynn skontaktował się z dyplomatą i zaapelował, aby Kreml nie wprowadzał sankcji odwetowych. Problem polegał na tym, że nawet jako osoba wskazana przez prezydenta elekta na przyszłego doradcę, de facto był cywilem i w związku z tym nie mógł na własną rękę prowadzić tego typu dyplomacji.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.