Reklama

W syryjskiej wojnie domowej, która wybuchła w 2011 roku, Ankara udzieliła wsparcia tamtejszej opozycji.

Zapytany w Dausze, czy Turcja współpracowałaby z Asadem, Cavusoglu oświadczył, że w Syrii trzeba przeprowadzić demokratyczne wybory. Gdyby Asad wygrał "i gdyby były to demokratyczne wybory, wiarygodne, to każdy powinien to rozważyć (współpracowanie z Asadem)" - powiedział.

Asad, którego rodzina rządzi w Syrii od prawie pięciu dekad, zdołał utrzymać się u władzy dzięki ogromnemu irańskiemu i rosyjskiemu wsparciu militarnemu, ale znaczne połacie kraju pozostają poza jego zasięgiem, w tym regiony na północy kontrolowane przez Turcję i na wschodzie, gdzie kontrolę sprawuje wspierana przez Stany Zjednoczone koalicja pod przywództwem kurdyjskim.

Cavusoglu powiedział w Dausze, że sądzi, iż prezydent Trump rozważa wycofanie się Stanów Zjednoczonych z Syrii.

W czerwcu 2014 roku Asad zapewnił sobie reelekcję, zdobywając 88,7 proc. głosów, ale syryjska opozycja potępiła tamte wybory jako "maskaradę", podkreślając, że nie miał on żadnego wiarygodnego rywala i że nie mogą być wiarygodne żadne wybory przeprowadzone w warunkach wojny domowej.

Jeszcze pod koniec września prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan mówił, że niemożliwe jest kontynuowanie wysiłków na rzecz pokoju w Syrii, dopóki u władzy w tym kraju pozostaje Asad. Wcześniej Erdogan nazywał syryjskiego prezydenta terrorystą. (PAP)