Wartość akcji Forda spadła o 29 proc. Efektem będą masowe zwolnienia , które uderzą w twardy elektorat Trumpa.
Jim Hackett, szef drugiej co do wielkości firmy produkującej samochody w USA, pracuje nad gigantycznym planem restrukturyzacyjnym, by pozostać konkurencyjnym. Największym ciosem okazały się wprowadzone przez Biały Dom cła na importowane metale. Według danych, które udostępniono agencji Bloomberga, Ford stracił już na droższych surowcach ponad miliard dolarów.
Firma nie podała oficjalnie, ile osób planuje zwolnić, ale z banku inwestycyjnego Morgan Stanley wyciekł do mediów raport, że kierownictwo szacuje redukcję zatrudnienia o 12 proc., czyli o prawie 25 tys. pracowników. Gazety pisały, że proces zwalniania zacznie się na początku przyszłego roku, ale jeden z lokalnych dzienników z Kansas City ujawnił, że fabryka furgonetek w Claycomo w Missouri zawiesza działalność.
Reklama
Wojna handlowa pomiędzy Chinami i USA nasila się od trzech miesięcy. Rząd USA wprowadził 24 września cła na kolejne chińskie towary. Obroty nimi warte są 200 mld dol. rocznie. Pekin odpowiedział odwetowymi taryfami na amerykańskie produkty. Ich eksport do Państwa Środka szacowany jest na 60 mld dol. Donald Trump „zaksięgował” 10-proc. stawkę cła na chiński import. Gdy dziennikarze dopytywali, jakie jest ekonomiczne uzasadnienie akurat dla 10 proc., prezydent odpowiedział, że „10 proc. fajnie brzmi”.
Obserwatorzy rynku są zdania, że Chiny nie importują z USA wystarczająco dużo, by móc odpowiedzieć proporcjonalnie. Potwierdza to amerykański minister ds. wymiany handlowej Wilbur Ross. Ocenił on w rozmowie z dziennikarzami telewizji CNBC, że Pekin nie ma dość nabojów, by odeprzeć atak, bo ich eksport do USA jest prawie czterokrotnie większy niż w drugą stronę.

Reklama
Pierwszym testem popularności polityki celnej Trumpa będą… wybory do obydwu izb Kongresu, które odbędą się 6 listopada. Prowincjonalne Claycomo leży w 6. okręgu wyborczym do Izby Reprezentantów w Missouri. Kongresmenem stamtąd jest od 18 lat republikanin Sam Graves. Każde wybory wygrywał dotąd w cuglach, gromadząc co najmniej 60 proc. głosów. Podobnie Donald Trump w ostatnich wyborach prezydenckich: we wspomnianym okręgu dostał 63 proc. Ten region jest idealnym papierkiem lakmusowym zmiany politycznych nastrojów wśród tzw. niebieskich kołnierzyków, czyli pracowników fizycznych. Za Billa Clintona był to bastion demokratów, teraz prawica nie ma tam konkurencji. Kongresmen Graves, który dość często odwiedzał pracowników Forda w Claycomo, może i dziś być pewien reelekcji. Zwłaszcza że ma na kampanię 1,5 mln dolarów, a jego demokratyczny oponent… 10 tys.
Pytanie, z jaką przewagą wygra Graves. Jeżeli straci powyżej siedmiu punktów procentowych, to republikanie mają się o co martwić. Tym bardziej że o reelekcję do Senatu z konserwatywnego Missouri ubiega się doświadczona demokratka Claire McCaskill, która już udowodniła, że potrafi przemówić do prawicowego elektoratu. Rozczarowani pracownicy Forda, oddając głos na nią, mogą pokazać czerwoną kartkę Trumpowi. Sondaże w tym wyścigu wskazują remis.
A takich okręgów i stanów, gdzie wygrał urzędujący prezydent, ale jego polityka handlowa uderza w jego bazę, jest sporo. Ciągną się od Pensylwanii, przez Ohio, Wisconsin i Iowę, po Kansas. ©℗