Katastrofa samotności. Współczesny świat nie sprzyja budowaniu relacji

samotność
Przed wejściem w dorosłość wierzymy, że nasze znajomości i przyjaźnie tworzą system bezpieczeństwa, wsparcia i ochrony przed samotnością. Dopiero później odkrywamy, że ta sieć więzi zredukowała się do rodziny, paru przyjaciół i garstki znajomych. Dziś media społecznościowe dają nam obietnicę nieograniczonego poszerzania tej bezpiecznej strefyShutterStock
30 marca 2018

Osamotnienie niszczy psychikę dzieci, wpędza nas w choroby, trawi więzi społeczne i rozwala demokrację. Samotność wyzwala w nas cierpienie, ponieważ nigdy nie była dla ludzi stanem naturalnym.

Nie mieliśmy możliwości, by poznać życie bez iPadów i iPhone'ów. Myślę, że lubimy nasze telefony bardziej niż prawdziwych ludzi – wyznaje Athena, trzynastoletnia Amerykanka, która większość wolnego czasu spędza, przeglądając w smartfonie wpisy w mediach społecznościowych. Od rozmowy z nią Jean M. Twenge, psycholożka z uniwersytetu w San Diego, zaczyna swą najnowszą książkę „iGen” (2017), opatrzoną nader rozwlekłym podtytułem, który można tłumaczyć tak: „Dlaczego dzisiejsze superpołączone dzieci stają się mniej buntownicze, bardziej tolerancyjne, mniej szczęśliwe – i zupełnie nieprzygotowane na dorosłość – i co to oznacza dla nas”.

Twenge zaczęła dostrzegać gwałtowne zmiany w zachowaniach amerykańskich nastolatków już w 2012 r., gdy smartfony miała połowa z nich. Dziś takie urządzenie nosi w kieszeni trzech na czterech młodych ludzi, a ilość czasu, który ze sobą spędzają, jest 40 proc. mniejsza niż w 2000 r. Tylko 56 proc. nastolatków w wieku licealnym umawia się na randki (w połowie lat 90. było to 86 proc.), rzadziej też uprawiają seks i mniej śpią.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.