Obie brytyjskie partie – laburzyści i konserwatyści – wreszcie deklarują, jak widzą przyszłe relacje z Unią Europejską.
Brytyjscy politycy przyciśnięci nieuchronnie zbliżającym się terminem wystąpienia ich kraju z Unii Europejskiej zaczynają wreszcie precyzować, jakiego brexitu właściwie chcą. W najbliższy piątek premier Theresa May ma wygłosić przemówienie, w którym przedstawi wyczekiwane od dawna stanowisko rządu co do drugiej fazy negocjacji z Unią. Wczoraj uprzedził ją lider opozycji Jeremy Corbyn, deklarując poparcie dla pozostania w unii celnej z UE.
Ostatnie kilka tygodni upłynęły na wewnętrznych sporach w brytyjskim rządzie pomiędzy zwolennikami twardego i miękkiego brexitu w kwestii tego, jak mają wyglądać relacje z Unią po 29 marca 2019 r. Według nieoficjalnych informacji podczas piątkowej narady Theresy May z kluczowymi ministrami jej gabinetu doszło do zbliżenia stanowisk między frakcjami. Wobec tego stanowiskiem rządu pozostanie wyjście z jednolitego unijnego rynku i unii celnej. – Jeśli podejmiemy właściwe decyzje, brexit będzie początkiem nowego, wspaniałego rozdziału w historii naszego narodu i wszystko, co najlepsze jeszcze przed nami – mówiła po spotkaniu brytyjska premier.
Reklama
Bardziej konkretny był lider Partii Pracy. – Od dawna przekonywaliśmy, że możliwą opcją końcowego porozumienia jest unia celna. Partia Pracy będzie dążyć do wynegocjowania nowej całościowej umowy celnej z UE, tak by nie było taryf celnych – zadeklarował wczoraj Corbyn w przemówieniu na uniwersytecie w Coventry.
Przez dłuższy czas obie partie opowiadały się za wyjściem z UE bez determinowania szczegółowych rozwiązań brexitu. Obecnie wszystko zmierza w kierunku dopasowywania się podziałów partyjnych do głównego podziału politycznego, jakim jest brexit. W rezultacie Partia Konserwatywna opowiedziała się za twardym brexitem, bez unii celnej i jednolitego rynku, zaś Partia Pracy – za miękkim, opartym na unii celnej – mówi DGP dr Przemysław Biskup, analityk ds. Wielkiej Brytanii w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych.

Reklama
Poparcie przez Corbyna dla pozostania w unii celnej może bardzo utrudnić Theresie May uporządkowane wyprowadzenie Wielkiej Brytanii z UE. Wielu posłów Partii Konserwatywnej uważa, że lepiej byłoby pozostać w Unii, a jeśli już z niej wychodzić, to zostając w możliwie bliskich relacjach. Jeśli laburzyści zgłoszą np. projekt ustawy wzywającej do pozostania w unii celnej z UE, premier może ponieść spektakularną porażkę.
– To, że część posłów, zarówno laburzystowskich, jak i konserwatywnych, będzie głosowała wbrew partyjnej linii, jest bardzo prawdopodobne. Pytanie brzmi, jak bardzo takie „rebelie” mogą podważyć układ rządowy. Do tej pory byli to pojedynczy posłowie, którzy nie zmieniali układu sił w Izbie Gmin. W nowej sytuacji pokonanie rządu przez Partię Pracy wspartą konserwatywnymi przeciwnikami brexitu jest znacznie bardziej prawdopodobne niż wcześniej, zwłaszcza że rząd ma słabą większość parlamentarną i będą naturalne okazje do konfrontacji podczas głosowań nad legislacją związaną z brexitem. Połączenie tych czynników sprzyja scenariuszowi przedterminowych wyborów przed marcem 2019 r. – twierdzi dr Przemysław Biskup.
Ich wynik byłby bardzo trudny do przewidzenia, bo według sondaży obie główne partie cieszą się obecnie niemal identycznym poparciem, które oscyluje w okolicach 40 proc. Jednak, jak twierdzi analityk PISM, zmiękczanie brexitu nie oznacza, że Wielka Brytania może zmienić zdanie w kwestii członkostwa w Unii. – Prawdopodobieństwo, że brexit w ogóle nie dojdzie do skutku, jest znikome, bo nie ma żadnej liczącej się siły politycznej, która by tego chciała. Jest silne przekonanie, że skoro referendum miało miejsce, jego wynik trzeba uszanować – mówi nasz rozmówca.
– Otwarte jest natomiast pytanie, w jakim stopniu brexit będzie realizował postulat pełnego wyjścia z UE. Innymi słowy, jak najbardziej możliwe jest jego duże rozwodnienie, co właśnie staje się programem Partii Pracy. Z drugiej strony w sytuacji politycznego paraliżu, gdy nie można niczego uchwalić, rośnie prawdopodobieństwo brexitu bez żadnego porozumienia z UE, bo ten scenariusz jest realizowany automatycznie w przypadku niemożności zawarcia traktatu brytyjsko-unijnego. Jest to scenariusz pożądany przez najtwardszych eurosceptyków – wyjaśnia dr Biskup.