W zeszłym roku z Wielkiej Brytanii wyjechało najwięcej obywateli Unii od prawie dekady – wynika z danych Narodowego Biura Statystycznego (ONS). To pierwsze efekty brexitu, który rodzi niepewność wśród obywateli Unii co do perspektyw życia na Wyspach.
Choć saldo migracji z UE do Wielkiej Brytanii w ostatnim roku wciąż było dodatnie, to przewyższył je bilans przyjezdnych spoza Wspólnoty. Według danych ONS w zeszłym roku na Wyspy wyemigrowało 220 tys. osób z państw członkowskich, o 47 tys. mniej niż w 2016 r. Opuściło Wielką Brytanię 130 tys. obywateli UE, najwięcej od czasu kryzysu finansowego w 2008 r. Wzrosła natomiast migracja netto z krajów spoza UE – w zeszłym roku do Wielkiej Brytanii przyjechało 285 tys. osób, wyjechało 80 tys.
Migracje po brexicie / Dziennik Gazeta Prawna
Reklama
Największy spadek salda migracji z UE dotyczy obywateli państw starej Unii, a więc krajów takich jak Włochy, Hiszpania czy Francja (- 40 tys. w stosunku do 2016 r.) oraz dwóch młodszych członków Wspólnoty, Bułgarii i Rumunii (- 30 tys.). Brexit w najmniejszym stopniu zniechęcił do mieszkania na Wyspach obywateli krajów Europy Środkowej, w tym Polski, które dołączyły do Wspólnoty w 2004 r. (spadek salda o 7 tys.).

Reklama
Mniej Polaków
Mniejsze zainteresowanie wśród obywateli UE pracą w Wielkiej Brytanii potwierdzają dane tamtejszego systemu podatkowego i ubezpieczeń społecznych, w którym obcokrajowiec podejmujący pracę na Wyspach musi się zarejestrować. W 2017 r. zarejestrowanych zostało prawie pół miliona obywateli z krajów członkowskich UE – o 21 proc. mniej niż w roku poprzednim. Spadek odnotowano w odniesieniu do wszystkich krajów członkowskich UE. Polacy są drugą największą grupą narodowościową zarejestrowaną w brytyjskim systemie ubezpieczeń w zeszłym roku. Numer ubezpieczenia na Wyspach otrzymały 62 tys. osób, które przyjechały z naszego kraju, o 34 proc. mniej niż w 2016 r. Pierwsza w zestawieniu jest Rumunia (154 tys. osób, o 19 proc. mniej niż w 2016 r.). Kolejne kraje, z których przybyli chętni do pracy, to: Włochy, Bułgaria, Hiszpania, Indie, Pakistan, Australia i Chiny.
W komentarzu do opublikowanych danych brytyjski urząd statystyczny przyznaje, że „brexit może być czynnikiem, dla którego ludzie decydują się na migrację z lub do Wielkiej Brytanii”. „Decyzja o migracji jest jednak złożona i może mieć na nią wpływ wiele innych powodów” – dodaje ONS.
– Poczucie niepewności jest związane z uzyskaniem prawa do stałego pobytu i jest to czynnik zniechęcający do przyjazdu do Wielkiej Brytanii – mówi DGP dr Przemysław Biskup z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Wydaje się, że nie jest to dobry czas do podejmowania decyzji o wyjeździe do Wielkiej Brytanii, chyba że w celu łączenia rodzin – dodaje.
Status osoby osiedlonej
Zgodnie z dotychczasowymi ustaleniami pomiędzy Londynem a Brukselą najmniejsze powody do niepokoju mają osoby mieszkające w Wielkiej Brytanii co najmniej pięć lat. Po wyjściu Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty, co ma nastąpić 29 marca 2019 r., będą one mogły ubiegać się o status osoby osiedlonej, który zapewni swobodę mieszkania w Wielkiej Brytanii oraz dostęp do funduszy i usług publicznych. Tym, którzy przebywają na Wyspach krócej, przyznany zostanie status tymczasowy, który umożliwi uzyskanie pobytu stałego po przekroczeniu pięciu lat.
Takie rozwiązania mają zostać zawarte w negocjowanej umowie określającej przyszłe relacje pomiędzy UE a Wielką Brytanią. Pytanie jednak, czy do porozumienia dojdzie.
– Obecnie mamy do czynienia z przesileniem w negocjacjach unijno-brytyjskich. Jeśli się one załamią, to obywatele UE nie będą mieli żadnych gwarancji – mówi Biskup. Według niego w Wielkiej Brytanii dla osób popierających brexit priorytetem jest odzyskanie pełnej kontroli nad prawodawstwem, polityką migracyjną i swobodą kreowania polityki handlowej. – Te trzy kwestie Unia faktycznie stara się uniemożliwić w negocjacjach. Cena braku porozumienia byłaby bardzo wysoka dla Wielkiej Brytanii, ale też dla UE. Niemniej dla Brytyjczyków, którzy wierzą w brexit, te trzy obszary są kluczowe dla uznania, że – cytując panią May – „brexit znaczy brexit” – podkreśla analityk PISM.
Ekspert uważa, że po opuszczeniu UE Wielka Brytania nadal pozostanie krajem otwartym, ale zmienią się jej priorytety migracyjne. – Wielka Brytania pozostanie otwarta dla inżynierów, projektantów, osób o wysokich kwalifikacjach niezbędnych w sektorach kreatywnych gospodarki – mówi. Pogorszeniu będą natomiast ulegać warunki imigracji dla osób o niskich kwalifikacjach zawodowych. – Wytwarzają one presję płacową w masowym segmencie brytyjskiego rynku pracy, gdzie jest wielu brytyjskich bezrobotnych – dodaje Biskup.