Zrewoltowana irańska ulica domaga się swobód

2 stycznia 2018

3207872-i02-2018-001-000001400.jpg
3207887-i02-2018-001-000001400.jpg
3207900-i02-2018-001-000001400.jpg

ŚWIAT

Protesty przeciw drożyźnie, które wybuchły w czwartek w Meszhedzie, szybko dotarły do Teheranu. Do wczoraj w wyniku zamieszek zginęło co najmniej kilkanaście osób. Setki aresztowała irańska bezpieka. W stolicy hasła socjalne połączono z żądaniami liberalizacji systemu politycznego. W przemówieniu telewizyjnym prezydent Hasan Rouhani wezwał do spokoju, obiecując równocześnie więcej miejsca na krytycyzm. Jak podaje perskojęzyczna sekcja BBC, protesty obejmują – wraz z Teheranem – 13 miast. O ile ostatnie duże demonstracje z 2009 r. (Rouhani krytykował wówczas władze za odmawianie społeczeństwu prawa do pokojowych protestów) dotyczyły głównie wielkich aglomeracji, dziś obejmują także prowincjonalne ośrodki, co oznacza, że mają one znacznie większy potencjał. Ruch sprzeciwu wobec rządów ajatollahów jest jednak rozproszony i nie ma jednolitego przywództwa. Z jednej strony pojawiają się nierealne postulaty polityczne, takie jak przywrócenie monarchii. Z drugiej hasła przeciw rosnącym cenom żywności. W związku z wydarzeniami w Iranie Donald Trump zamieścił wpis na Twitterze o treści „Czas na zmianę!”. Prezydent USA poparł protesty.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.