Jak detergent z detergentem. Recenzja książki "Każda praca hańbi. Pozdrowienia z późnego kapitalizmu”

Książki w bibliotece
<p>Książki w bibliotece</p>fot. Shutterstock
2 września 2022

Pisząc tę recenzję, czuję się trochę tak, jak mógłby się poczuć Krzysztof Kolumb, gdyby wstał z grobu, pojechał na lotnisko we Frankfurcie i zobaczył turystów w klapkach wsiadających do airbusów czy boeingów, ruszających w transatlantycką podróż, by po kilku godzinach wysiąść w Nowym Jorku, Chicago albo innym Cancun. Ewentualnie jak stary detergent patrzący na półkę z nowszymi markami środków do mycia naczyń. Ale po kolei...

Przyciągnął mnie podtytuł. „Pozdrowienia z późnego kapitalizmu” to trochę jak tajemny uścisk dłoni członków loży masońskiej. Widzisz go i myślisz sobie: „Aha, będzie to, co trzeba. Krytyka neoliberalizmu z lekką dozą cynicznej rezygnacji, że jest jak jest i inaczej być nie może. Przynajmniej dopóki istnieje kapitalizm, a ponieważ na horyzoncie nie widać alternatywy, to wiadomo... No, ale na pocieszenie będzie można sobie ponarzekać. A poza tym użytkownicy pojęcia «późny kapitalizm» powinni trzymać się razem”. Połknąłem przynętę.

Pozostało 81% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.