Powiedzmy sobie szczerze. Zabawa w tropienie narodowych wad to jedna z najłatwiejszych intelektualnych rozrywek. Jest też bardzo demokratyczna. Bawić się w to może każdy. Od prostaczka do profesora i od biedaka do milionera.
Nie jest to też bynajmniej polska specjalność. Na potrzeby spotkań w kosmopolitycznych gronach proponuję następujące ćwiczenie. Spróbujcie wymyślić sentencję, która będzie w stanie najbardziej dopiec przedstawicielowi jakiejś wspólnoty. Najlepiej zaczynającą się od słów: „bo wy, Polacy, Niemcy, Anglicy, Rosjanie, jesteście...”. Aby trafić w sedno, trzeba namierzyć jedną konkretną cechę. Zaręczam, że taki słaby punkt ma każdy naród i każda wspólnota. Każda z nich posiada bowiem swój własny ugruntowany autostereotyp. I dopóki mówi o nim „swój”, to jest wszystko w porządku. Gdy jednak dotyka go obcokrajowiec, dynamika nieoczekiwanie się zmienia. Jeśli dobrze strzelicie, to nawet największym krytykom własnych wspólnot skoczy ciśnienie. I albo zaczną was nerwowo przepraszać. Albo przeciwnie – zaatakują rozjuszeni.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.