Dziennik Gazeta Prawana logo

Americana Lipnickiej

Anita Lipnicka
Anita LipnickaMedia
10 października 2013

O kulisach pracy nad nowym, zaskakującym krążkiem „Vena Amoris” oraz o tym, czy dobrze jej bez Varius Manx, opowiada Anita Lipnicka.

Skrót artykułu

Gdyby nie śpiewała pani po polsku, można byłoby odnieść wrażenie, że „Vena Amoris” została nagrana w Stanach, a na gitarze udziela się ktoś taki, jak Neil Young. Amerykański klimat albumu to od początku zamierzony efekt?

Recenzja płyty "Vena Amoris"
Recenzja płyty "Vena Amoris"

Tak. Od jakichś pięciu lat jestem zafascynowana nurtem americana. Słucham artystów z niezależnej sceny countryfolkowej z USA i tak nasiąknęłam tymi dźwiękami, że postanowiłam nagrać płytę w tym klimacie, ale zaśpiewaną po polsku. Bałam się, że to trochę nienaturalne połączenie i może się nie udać. Jednak z czasem, jak zaczęłam próbować, nagrywać wokale przy bandżo czy slide guitar, zobaczyłam, że można to fajnie połączyć, i poszłam tym tropem. Nie chciałam ani powielać swoich własnych dokonań, ani nagrywać czegoś, co muzycznie przypominałoby rodzime krajobrazy.

Pozostało 97% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.