Autopromocja

Polsko-czeski „Gottland". Książka bestsellerem, w kinie bez polotu

Gottland
GottlandMedia
7 listopada 2014

Oglądanie „Gottlandu” przypomina ponowną wycieczkę w ulubione miejsce odbytą w towarzystwie niezbyt rozgarniętego przewodnika. Porażka czeskich twórców próbujących zaadaptować na potrzeby kina bestsellerową książkę Mariusza Szczygła boli, ale trudno traktować ją w kategoriach zaskoczenia. Grupa nowicjuszy o nieukształtowanej jeszcze twórczej osobowości najzwyczajniej w świecie nie sprostała tekstom wybornego stylisty.

Filmowemu „Gottlandowi” najbardziej brakuje charakterystycznej dla Szczygła nonszalancji. Dzięki niej polski twórca jest w stanie neutralizować powagę poruszanych kwestii za sprawą lekkości i humoru. Młodzi filmowcy pozostają solidarnie ślepi na zawarty w książce ładunek dowcipu. Postawę reżyserów można by obronić jako deklarację sprzeciwu wobec wypalonych starszych kolegów i specjalizującej się w komediach generacji Hřebejka, Zelenki czy Ondříčka. Kłopot w tym, że rezygnujący z rozbawiania widza twórcy „Gottlandu” nie proponują mu niczego w zamian.

Na niewiele zdają się zawarte w filmie eksperymenty formalne. Choć w „Gottlandzie” znajdziemy elementy dokumentu kreacyjnego, animacji czy sekwencji fabularyzowanych, tego rodzaju zabiegi pełnią zwykle funkcję niewiele znaczących ozdobników. Mimo testowanych przez kolejnych reżyserów sposobów na przyciągnięcie uwagi widza do poprzeczki zawieszonej przez Szczygła udaje się doskoczyć właściwie tylko autorom noweli o praskim pomniku Stalina. Utrzymana w duchu Stanisława Barei kpina z absurdów komunizmu płynnie przechodzi w refleksję nad pozostałościami poprzedniego ustroju, które na trwałe zapisały się w czeskiej mentalności. Na przeciwległym biegunie znajduje się wieńcząca film nowelka o Zdenku Adamcu – alterglobalistycznym studencie dokonującym samospalenia na praskim rynku. Pod względem zawartości patosu dokument przypomina „Usłyszcie mój krzyk” Macieja Drygasa, choć absolutnie nie dorównuje polskiemu filmowi w zakresie formalnej maestrii.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.