W Elblągu do zabezpieczania linii brzegowej rzeki Kumieli skierowano 50 żołnierzy. Układają oni worki z piaskiem i zapory, by nie dopuścić do przelewania się wody - poinformowała PAP w poniedziałek rzeczniczka wojewody warmińsko-mazurskiego Bożenna Ulewicz.

Dodała, że sytuacja w mieście się stabilizuje, przestał padać deszcz.

W poniedziałek wieczorem w Elblągu odbyło się posiedzenie wojewódzkiego sztabu zarządzania kryzysowego, którym uczestniczyli wojewoda warmińsko-mazurski Artur Chojecki, prezydent Elbląga Witold Wróblewski, starostowie elbląski, braniewski i iławski oraz wójt gminy Elbląg.

Reklama

Od godziny 18 w Elblągu do zabezpieczania brzegów rzeki Kumieli, która wezbrała w skutek intensywnych opadów deszczu, zalewając część miasta, skierowano na wniosek wojewody 50 żołnierzy. Będą oni w systemie zmianowym umacniać linię brzegową rzeki - podała rzeczniczka wojewody. Dodała, że na razie nie ma potrzeby ewakuacji mieszkańców. Pozostałe starostwa nie zgłosiły potrzeby pomocy ze strony wojska.

Największe podtopienia w Elblągu są na ulicy Związku Jaszczurczego, choć tam sytuacja jest już opanowana. Strażacy wypompowali wodę z pomieszczeń szpitala, gdzie zlokalizowana jest stacja dializ, wypompowano i zabezpieczono także pomieszczenia rozdzielni zasilania energetycznego - podkreśliła rzeczniczka urzędu miasta w Elblągu Joanna Urbaniak.

Reklama

Jak zaznaczyła rzeczniczka wojewody, wiadomo już, że podtopienia spowodowały szkody i straty. Chodzi o straty w uprawach, ale także rozmyte drogi gminne i uszkodzone przepusty oraz straty w mieniu komunalnym. Będą one mogły być oszacowane, dopiero jak opadnie woda.

Starostwa zostały zobowiązane, by co 4 godziny składać wojewodzie meldunki o sytuacji powodziowej na ich terenie.

Strażacy interweniowali w poniedziałek w związku z podtopieniami w Elblągu i okolicznych powiatach ponad 400 razy. W działaniach wzięło udział 350 strażaków z państwowej straży pożarnej i 1800 druhów z ochotniczych straży pożarnych, którzy mieli do dyspozycji 400 samochodów.

Najgroźniejsza sytuacja była i jest we wsi Książe w gminie Wilczęta, gdzie woda wdarła się do wsi, a z kilku gospodarstw ewakuowano 20 osób. Spędzą one noc u swych rodzin. Woda, która zalała wioskę, spływała z pól, bo nie odbierały jej rowy melioracyjne przez zatkane przepusty. Sytuacja będzie tam monitorowana przez służby całą noc.

Synoptycy z IMGW prognozują, że w związku z rozwojem sytuacji hydrologicznej na rzekach uchodzących do Zalewu Wiślanego, czyli na rzekach Wąskiej, Baudzie i Pasłęce, będą się lokalnie utrzymywać stany wody powyżej stanów alarmowych.

Rzecznik warmińsko-mazurskiej straży pożarnej Rafał Melnyk podał PAP, że strażacy zostali obecnie skierowani do miejscowości Stegny koło Pasłęka, gdzie będą "bronić" mostu na wezbranej rzece Elszce.