Jacek Smagowicz to uczestnik wydarzeń Marca 1968 w Krakowie. Założyciel Wolnych Związków Zawodowych w Krakowie, w 1980 roku. Jest członkiem i działaczem NSZZ ”Solidarność" od września 1980 roku. Od 27 lat jest członkiem Zarządu Regionu NSZZ ”Solidarność” Małopolska. W latach 1992-2011 członek Prezydium Komisji Krajowej NSZZ ”Solidarność”. Komentując dla PAP konferencję prasową Pawła Adamowicza, w której prezydent Gdańska stwierdził, że "decyzja wojewody jest decyzją antysolidarnościową, to przykład sprzeniewierzenia ideałom Sierpnia '80", Jacek Smagowicz powiedział, że "oglądałem konferencję Adamowicza z narastającym zdumieniem".

"Moim zdaniem, to, czego jesteśmy świadkami to jest walka z jednym z trzech filarów polskiej niepodległości. Bo oprócz krakowskich Oleandrów, powstańczej Warszawy, również Stocznia Gdańska jest kolebką niepodległości" - mówi Smagowicz.

"Prezydent Adamowicz reprezentuje grupę, która straciła władzę. Co prawda on ma władzę w Gdańsku, ale jest reprezentantem grupy, która w Polsce straciła władzę, duże pieniądze i interesy. Oni to stracili. I walczą już nie tylko o powrót do władzy czy stracone interesy. Ci ludzie walczą z tym, co obecny rząd i Prawo i Sprawiedliwość próbuje wytrwale odbudować. Oni walczą z polityką pamięci i prawdy" - uważa związkowiec.

Reklama

"To się wszystko koncentruje w Gdańsku. To się wszystko koncentruje wokół Lecha Wałęsy. Dla tych ludzi on jest wciąż do wykorzystania jako pionek w grze. I go wykorzystują. A on się zgadza, bo nie ma wyjścia. Jeśli zabrakłoby jego mitu, to całe to towarzystwo rozleci się na wszystkie strony" - dodał.

Jacek Smagowicz przypomniał też prowokację, której inspiracją była decyzja prezydenta Gdańska w 2012 roku.

"Przez wiele lat byłem członkiem Komisji Krajowej NSZZ Solidarność i wiem, jakim człowiekiem jest Adamowicz i jego ludzie. Mam z nim osobiście na pieńku, bo należałem do grupy, która z ramienia Solidarności zrywała komunistyczny napis na stoczni. Przypomnę, że w 2012 r. prezydent Adamowicz zdecydował o przywróceniu w nazwie Stoczni Gdańskiej napisu +im. Lenina+. Dospawano go do szyldu +Stocznia Gdańska+. To była prowokacja, tak jak dzisiejsze jego słowa. Wtedy zerwaliśmy napis +Lenin+ - my, ludzie Solidarności, przedstawiciele z całej Polski" - wspomina działacz Solidarności.

"Z naszej strony podczas obchodów będzie wszystko dobrze. Przyjdzie pewnie więcej ludzi, bo ta awantura wyciągnie ludzi z domów. W Gdańsku jest wielu, którzy nie żywią sympatii do KOD i prezydenta Gdańska. Sam bym pojechał, ale nie pozwala mi zdrowie. Chciałbym powiedzieć tym wszystkim prowokatorom: +Przestańcie straszyć ludzi! To jest święto Solidarności!+ Komu się to nie podoba, temu wolna droga. Nie musi być wtedy przed Stocznią" - kończy Jacek Smagowicz.

Mariusz Pilis (PAP)