Kabiri: Zamachy w Europie uderzają w interesy ogółu imigrantów

imigranci, uchodźcy
imigranci, uchodźcyShutterStock
26 kwietnia 2017

Szef Partii Islamskiego Odrodzenia Tadżykistanu mówi DGP, dlaczego ugrupowanie zostało zdelegalizowane, i tłumaczy, jak przeciwdziałać radykalizacji przybyszów z państw muzułmańskich.

2916270-muhiddin-kabiri-przewodniczacy.jpg
Muhiddin Kabiri, przewodniczący Partii Islamskiego Odrodzenia Tadżykistanu (HNIT)

Chodziło o wybory z 2005 r. Według obserwatorów międzynarodowych nasza partia zdobyła więcej głosów niż partia władzy, choć oficjalnie dali nam tylko 7 proc. i dwa miejsca w parlamencie. Ale władza poczuła, że ma silną opozycję. Zaczęła się kampania dyskredytacji. W 2011 r. Rada Bezpieczeństwa przyjęła tajny protokół, który podpisał prezydent, o użyciu przeciwko HNIT specjalnych środków, aby doprowadzić do jej delegalizacji.

Protokół trafił w nasze ręce, opublikowały go rosyjskie media. Naciski rosły, a działalność partii została sparaliżowana. Wielu aktywistów aresztowano. Po wyborach w 2015 r. pozostało tylko zdelegalizować partię.

Dwóch dostało dożywocie. Jeszcze przed aresztowaniem proponowali im układ: potępią mnie publicznie, a w zamian dostaną nie tylko wolność, lecz nawet stanowiska w administracji. Obaj odmówili. Stąd taka kara. Trzymają ich w izolacji, nie dopuszczają krewnych, lekarzy ani adwokatów. Około 30 członków zarządu partii dostało 15–40 lat więzienia. W sumie za kratki trafiło blisko 200 osób.

Terroryzm, ekstremizm, działalność w organizacji przestępczej. Ten ostatni zarzut jest najciekawszy, bo partia działała legalnie. Najpierw były areszty, a potem sąd najwyższy zdelegalizował partię.

Takie zagrożenie panuje w całym regionie. Ale przed 2015 r. Tadżykistan był pod tym względem najbezpieczniejszy. Po 2015 r. sytuacja uległa pogorszeniu.

Kiedy naszą partię zamknęli, wielu młodych ludzi, którzy wierzyli, że można walczyć z dyktaturą środkami pokojowymi, uznało, że to już nie wystarczy. I że zmiana sytuacji jest możliwa tylko bardziej radykalnymi metodami.

Są wśród nich członkowie HNIT. Szef departamentu partii ds. młodzieży, wykształcony człowiek, od czterech miesięcy usiłuje przekroczyć granicę ukraińsko-polską. Ma dokumenty potwierdzające polityczne motywy jego wyjazdu z kraju. Nie mogę zrozumieć, dlaczego się go nie wpuszcza. Chcielibyśmy, by polskie społeczeństwo zwróciło na to uwagę. Jesteśmy zainteresowani, by migranci ekonomiczni nie podszywali się pod uchodźców. Stworzyliśmy procedurę przyznawania zaświadczeń członkom partii. Każdy przechodzi trójstopniową kontrolę. Zależy nam na wizerunku partii.

Rozumiem argumenty europejskich władz. Ale musimy rozróżnić radykałów od ludzi, którzy potrzebują statusu uchodźcy z przyczyn politycznych. Musimy współpracować z europejskimi władzami. My też nie chcemy, żeby nasi migranci mieli wizerunek radykałów. Przypadki zamachów dokonywanych w Europie przez jednostki najsilniej uderzają w interesy ogółu imigrantów. Zamachy w Petersburgu, Stambule i Sztokholmie, które przeprowadzili przybysze z Azji Środkowej, uderzyły również w nasze interesy. Do radykałów idą ludzie, którzy nie mają wykształcenia religijnego. Musimy uświadamiać imigrantów, że powinni szanować miejscowe prawa, kulturę, tradycję i obyczaje, pomagać im w szybkiej integracji. A z drugiej strony pokazać, czym jest prawdziwy islam, że jest religią pokojową, cierpliwą. A to, co mówią Da’isz i inni terroryści, nie ma z islamem wiele wspólnego. 

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.