Staniszewski: Informatyzacja, czyli niekończąca się historia

13 grudnia 2011

Powołanie resortu, który ma zinformatyzować kraj, można porównać do roszad w zarządzie Polskiego Związku Piłki Nożnej. Niby zmiany idą w dobrym kierunku, ale i tak wiadomo, że na końcu wszystko będzie po staremu. Niemoc nie wynika wcale z braku umiejętności ministra odpowiedzialnego za resort, bo akurat Michał Boni jest rodzynkiem w rządzącej drużynie średniaków. Ważniejsza jest raczej niezdolność polskiej administracji do reformowania siebie samej.

Informatyzowanie państwa przez ostatnie lata – za swój priorytet kwestię tę uznaje już trzeci rząd – pokazuje, że wydawane są ogromne środki na wiele nieskoordynowanych działań. Nie ma więc centralnego planu – opracowanego w szczegółach modelu e-administracji, który jest wprowadzany w życie w kilku etapach. Jest kilka planów, a wraz z nim kilka śledztw.

Pozostało 28% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.