Za wcześnie na podsumowanie reformy Gowina [DEBATA DGP]

szkoła
szkołaShutterStock
3 grudnia 2020

Władze uczelni wskazują, że największym mankamentem zmian w szkolnictwie wyższym sprzed ponad dwóch lat są kwestie związane z ewaluacją (oceną) placówek.

Prof. Przemysław Wiszewski rektor Uniwersytetu Wrocławskiego

fot. Uniwersytet Wrocławski/Mat. prasowe
Prof. Przemysław Wiszewski rektor Uniwersytetu Wrocławskiego fot. Uniwersytet Wrocławski/Mat. prasowe

Jak oceniają państwo reformę szkolnictwa wyższego przeprowadzoną przez Jarosława Gowina?

Reforma była logiczną kontynuacją zmian zachodzących w zarządzaniu sferą nauki i szkolnictwa wyższego w trakcie ośmiu poprzedzających ją lat. Przy wszystkich niedociągnięciach miała ambitne cele i była odważna w zakresie wprowadzanych zmian. Wiele projakościowych elementów zostało z niej usuniętych w trakcie długich negocjacji. Jednak sam proces konsultacji był rzeczą wyjątkową i pozytywną.

Prof. Sylwester Czopek rektor Uniwersytetu Rzeszowskiego

fot. Tadeusz Pozniak/Mat. prasowe
Prof. Sylwester Czopek rektor Uniwersytetu Rzeszowskiego fot. Tadeusz Pozniak/Mat. prasowe

Negatywny wpływ na kształt i przeprowadzenie zmian miał jednak grzech pierworodny wszystkich dotychczasowych polityk naukowych, czyli brak zgodnego przyjęcia przez wszystkie siły polityczne strategicznego celu dla nauki i szkolnictwa wyższego. Nader często utożsamia się go z miejscami w rankingach i prostym przełożeniem badań na rozwój gospodarki w horyzoncie 2–4 lat.

To pierwsza poważna i co do zasady udana próba przebudowy warunków prowadzenia działalności naukowej w Polsce, która zmierza do modernizacji myślenia o uprawianiu nauki na krajowych uczelniach.

Jest jeszcze za wcześnie, żeby podsumować jednoznacznie reformę. Uruchomiła ona procesy, których efekty mogą zostać ocenione po dłuższym czasie. Dwa lata to zdecydowanie za krótko. Tym bardziej że w ostatnim roku koncentrowaliśmy się przede wszystkim na walce z epidemią.

Głównym celem reformy było podniesienie poziomu nauki polskiej, a my wciąż jesteśmy przed ewaluacją, a do tego w środku pandemii. Na odpowiedzialną ocenę jest jeszcze zbyt wcześnie.

Jednoznaczna ocena reformy nie jest możliwa, bo są w niej rozwiązania dobre i oczekiwane przez środowisko, ale jest także sporo niekonsekwencji oraz rozwiązań często sprzecznych z duchem ustawy. Kontrowersyjny pozostaje podział na grupę nauczycieli akademickich zajmujących się badaniami i dydaktyką oraz tych specjalizujących się tylko w dydaktyce.

Prof. Jarosław Górniak prorektor ds. rozwoju Uniwersytetu Jagiellońskiego

fot. Mat. prasowe
Prof. Jarosław Górniak prorektor ds. rozwoju Uniwersytetu Jagiellońskiego fot. Mat. prasowe

Dochodzi do tego możliwość uzyskiwania statusu profesora uczelnianego bez habilitacji, co koreluje z obniżeniem rangi profesury belwederskiej. Ustawa bez wątpienia pogłębiła też i tak już widoczne różnice formalne, podział na uczelnie badawcze i regionalne (przykład całej wschodniej Polski).

Jaka zmiana wprowadzona przez ustawę 2.0 była korzystna, a którą oceniają państwo negatywnie?

Pozytywnie oceniam uelastycznienie i indywidualizację wielu aspektów działalności uczelni, począwszy od szczegółowych celów jej funkcjonowania przez jej strukturę i wewnętrzne regulacje zarządcze aż po organizację procesu dydaktycznego. To wielka szansa, ale też trzeba zdawać sobie sprawę, że na korzyści z wprowadzanych w ten sposób zmian trzeba czekać. Różne modele będą się ze sobą zderzać i w ten sposób uczelnie wypracują własne optymalne ścieżki. Jeśli dziś zmienimy te założenia, praca włożona przez uczelnie w szukanie własnych dróg pójdzie na marne.

Negatywny jest z kolei brak konsekwencji, częściowo wynikający z niedoborów finansowych. Przykładowo – skoro już udało się utworzyć program wyłaniania uczelni badawczych, nie można ich nagradzać subwencją zwiększoną zaledwie o 10 proc. od tej uzyskanej w 2019 r. Niejasne jest też to, że zrozumiałe dążenie do łączenia uczelni zostało obwarowane warunkami utrudniającymi realizację takich działań. Chodzi przykładowo o wspólną ocenę dyscyplin połączonych jednostek, które często reprezentując różne kultury organizacyjne, muszą mieć czas na zintegrowanie poziomu swoich badań.

Ustawa dała uczelniom możliwość bardziej elastycznego kształtowania ich wewnętrznej organizacji w drodze statutów. To, że w różnych miejscach postawiono na odmienne pomysły, pokazuje, że te regulacje zadziałały. Zaczęły funkcjonować też szkoły doktorskie, chociaż w ich przypadku z oceną powinniśmy zaczekać, aż pierwsi doktoranci się obronią.

Prof. Piotr Stepnowski rektor Uniwersytetu Gdańskiego

fot. S. Ciszek/Mat. prasowe
Prof. Piotr Stepnowski rektor Uniwersytetu Gdańskiego fot. S. Ciszek/Mat. prasowe

Wzmocniło się nastawienie na publikowanie w wiodących czasopismach i wydawnictwach, co sprzyja podniesieniu jakości pracy naukowej. Zaczęły też funkcjonować uczelnie badawcze, które od roku realizują swoje programy. Jednak to za krótko, żeby można było mówić o ich efektach. Jeśli zaś chodzi o minusy, trzeba przyznać, że od początku nie było dobrego pomysłu na to, jak włączyć jakość kształcenia do algorytmu podziału subwencji. Na szczęście przynajmniej w przypadku uczelni badawczych wysokiej jakości kształcenie zintegrowane z badaniami naukowymi stało się elementem sześcioletniej umowy między uczelnią a ministerstwem.

Do najbardziej udanych posunięć zaliczam powstanie szkół doktorskich z precyzyjnie określonym systemem stypendiów studenckich. Pozytywnie oceniam też system finansowania uczelni wyższych w postaci subwencji, gdyż daje on swobodę dysponowania przyznawanymi środkami.

Prof. Tomasz Pietrzykowski prorektor do spraw współpracy międzynarodowej i krajowej, Uniwersytet Śląski w Katowicach

fot. Julia Agnieszka Szymala/Mat. prasowe
Prof. Tomasz Pietrzykowski prorektor do spraw współpracy międzynarodowej i krajowej, Uniwersytet Śląski w Katowicach fot. Julia Agnieszka Szymala/Mat. prasowe

Na dobrą ocenę zasługuje też program „Inicjatywa doskonałości – uczelnia badawcza”, który jest pozytywnym impulsem do zwiększania konkurencyjności uczelni w Polsce. Krytycznie oceniam natomiast wymagania ministerialne oraz kryteria ewaluacji skoncentrowane wokół jakości badań naukowych ze słabszym akcentowaniem innych pozytywnych osiągnięć uczelni, np. tych związanych z realizacją kształcenia i innych celów w postaci działań unikatowych, bardzo istotnych regionalnie, ale niekoniecznie znajdujących odbicie w postaci dorobku publikacyjnego. W efekcie preferowane są nauki eksperymentalne, co wiąże się z pewnymi trudnościami dla uniwersytetów klasycznych przy promocji kierunków humanistycznych i społecznych.

Najmocniejszą stroną reformy jest poszerzenie i wzmocnienie wewnętrznej autonomii uczelni. Wcześniej wszystkie szkoły wyższe były zmuszone funkcjonować wedle tego samego wzorca ustawowego, obecnie uzyskały zdecydowanie większą swobodę i elastyczność działaniach.

Prof. Bogumiła Kaniewska rektorka Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu

fot. Maciej Nowaczyk/Mat. prasowe
Prof. Bogumiła Kaniewska rektorka Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu fot. Maciej Nowaczyk/Mat. prasowe

Efekty tego zobaczymy z czasem, ale ma to także ogromne znaczenie dla urealnienia pojęcia autonomii poszczególnych uczelni. Słabszą stroną są różnego typu niekonsekwencje osłabiające zasadniczy zamysł reformy. Mam tutaj na myśli choćby listy czasopism i wydawców, ograniczenia wiekowe dla członków rad uczelni, brak instrumentów pozwalających na zdecydowane wzmocnienie rozliczalności pracowników za jakość ich działalności naukowej.

Ustawa 2.0 zracjonalizowała finansowanie uczelni. W obecnym systemie nie musimy zwiększać naborów za wszelką cenę, możemy postawić na jakość kandydatów.

Prof. Robert Ciborowski rektor Uniwersytetu w Białymstoku

fot. Mat. prasowe
Prof. Robert Ciborowski rektor Uniwersytetu w Białymstoku fot. Mat. prasowe

Pozwala także na bardziej elastyczne kształtowanie polityki kadrowej, a my chcemy zatrudniać młodych ludzi. Natomiast bez wątpienia uporządkowania wymaga kwestia przepisów określających zasady ewaluacji. Ich nieustanna zmienność powoduje, że trudno zaplanować trwałą strategię uczelnianą.

Na pewno plusem jest dostrzeżenie konieczności zwiększenia środków finansowych w systemie szkolnictwa wyższego. Widać coroczny wzrost subwencji przekazywanych do uczelni, chociaż wciąż nie są to kwoty pozwalające konkurować w Europie i na świecie. W wyniku reformy rosną też nakłady rozdzielane w ramach konkursów z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju oraz Narodowego Centrum Nauki.

Problem w tym, że zwiększa się też liczba osób aplikujących. W tej chwili wskaźnik sukcesu w obu instytucjach jest zdecydowanie za niski, co sprowadza konkursy raczej do formuły loterii. Ponadto podział środków w znacznej części związany jest z działalnością badawczą, a pomija zupełnie jakość dydaktyki. W dłuższej perspektywie doprowadzi to do obniżenia jakości nauczania. Punktacja czasopism i wydawnictw jest sama w sobie fatalnym pomysłem. Czy ten sam tekst powinien mieć różną wartość w zależności od tego, gdzie się go publikuje? Szkoda, że Konstytucja dla nauki tego nie zmieniła. Inną słabością reformy jest stworzenie grupy uczelni badawczych, dodatkowo finansowanych. Oczywiście należy się cieszyć, że znajdą się dodatkowe pieniądze na działalność naukową, jednak w dłuższej perspektywie wyeliminuje to konkurencję między uczelniami.

Zmiana pozytywna to zachowanie, a nawet pogłębienie autonomii uczelni z wzmocnioną pozycją rektora i radą uczelni. Negatywnie oceniam kwestie związane z ewaluacją i pogłębienie tzw. punktozy. Zbyt wiele zależy teraz od procesu oceny dyscyplin. Ta zmiana została wprowadzona zbyt szybko, a na dodatek destabilizuje dotychczasowy stan posiadania uczelni. Co cztery lata (okres ewaluacji) będziemy się zastanawiać, komu uda się utrzymać swoją pozycję, a kto musi się zdecydować na likwidację dyscypliny, choćby cieszyła się ona popularnością wśród studentów. Do tego dochodzą niestabilne i ciągle zmieniane kryteria.

Jakie rozwiązania po dwóch latach obowiązywania reformy na pewno się nie sprawdziły?

Podział na dyscypliny, w ramach których odbywa się np. ocena systemu nauki i szkolnictwa wyższego. Jest on czysto uznaniowy. Zmniejszenie liczby dyscyplin miało ułatwić ewaluację prowadzonych badań. Trudno jednak uznać ewaluację za cel istnienia badań naukowych. Podobnie jest z powiązaniem dyscyplin z kierunkami kształcenia. Nikt nie studiuje jednak nauk o kulturze i religii, choć wielu kształci się na kulturoznawstwie. Kompletnym nieporozumieniem było także usunięcie z katalogu nauk intensywnie rozwijających się jak biotechnologia.

Wielką niewiadomą pozostaje ewaluacja. Nie wiemy, na ile uda się za jej pomocą rzetelnie ocenić, a na ile ulegnie ona różnego rodzaju naciskom i pokusie ręcznego sterowania. Niezwykle ważna będzie tu transparentność, której dotąd trochę brakowało. Nie jest także jasne, na ile udane okażą się też rozwiązania projakościowego finansowania uczelni (tak zwane inicjatywy doskonałości), czy będą trwałe i spójne z rytmem i wynikami kolejnych ewaluacji.

Uważam, że mankamentem jest niedopracowana koncepcja tworzenia federacji przez uczelnie, w tym brak faktycznych, istotnych zachęt i korzyści dla podmiotów zainteresowanych połączeniem się w ramach koncepcji federalizacji.

Można dyskutować o szczegółach, ale i w tym przypadku jest zbyt wcześnie, by krytykować któreś z kluczowych rozwiązań. Zresztą w kręgach akademickich rozmowy cały czas się toczą. Chodzi m.in. o kwestie ewaluacji nauki regulowanej na poziomie rozporządzenia, która ma bardzo duży wpływ na funkcjonowanie całego systemu akademickiego. Chociaż ustawa daje pod tym względem dobre ramy, to można dyskutować o korektach. Należą do nich takie kwestie, jak np. porównywalność ocen osiągnięć naukowych uczelni i instytutów PAN, dwa nieprzystające systemy punktacji osiągnięć za pierwsze dwa i kolejne lata objęte oceną czy klasyfikacja wydawnictw.

Diabeł zawsze tkwi w szczegółach. Na uniwersytecie pracują zarówno naukowcy, jak i pracownicy administracyjni. To od nich chciałabym się dowiedzieć się, jak z perspektywy czasu oceniają przyjęte zmiany, czy widzą potrzebę korekt, poprawek, ulepszeń. Zamierzam przeprowadzić taki audyt jeszcze w tym roku akademickim.

Prawdziwym sprawdzianem będzie dopiero ewaluacja dyscyplin planowana na rok 2022. 

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.