Koniec tanich towarów z Chin. Polacy przestali zamawiać na Temu i AliExpress. Jest tylko jeden powód

To koniec zalewu tandet z Azji. Polacy przestali masowo robić zakupy na platformach typu Temu, Shein czy AliExpress. Według danych Ministerstwa Finansów w lipcu liczba zgłoszeń celnych dotyczących przesyłek spoza UE o niewielkiej wartości spadła o ponad połowę w porównaniu z czerwcem. Na zmianę nawyków zakupowych Polaków wpływ miał jeden czynnik.

Szał na robienie zakupów na azjatyckich platformach właśnie się skończył. Tak wynika z danych przekazanych PAP przez Ministerstwo Finansów. Resort odkrył karty i ujawnił, że jeszcze w czerwcu liczba zgłoszeń celnych dotyczących przesyłek o niewielkiej wartości spoza Unii Europejskiej sięgała 4,24 mln zgłoszeń. Tymczasem w lipcu celnicy naliczyli 2,1 mln paczek spoza Wspólnoty. To spadek o nieco ponad połowę.

Krajowa Administracja Skarbowa (KAS) we wstępnych analizach zakładała, że wejście w życie nowych regulacji dotyczących e-commerce może doprowadzić do ograniczenia liczby odpraw towarów w tym segmencie. Pierwsze dane ilościowe pozyskane z systemów obsługujących zgłoszenia celne potwierdzają, że w lipcu 2026 roku nastąpił wyraźny spadek liczby zgłoszeń celnych - przekazało Ministerstwo Finansów.

Przepisy unijne nałożyły wyhamowały zapędy zakupowe

Na spadek zamówień z azjatyckich platform zakupowych decydujący wpływ miały unijne regulacje. Od 1 lipca 2026 roku obowiązują nowe przepisy, które nakładają opłatę w wysokości 3 euro za każdy typ przedmiotu nadany w paczce spoza Unii Europejskiej. Oznacza to, że jeżeli w paczce znajdują się na przykład dwie bluzki, dwie pary oprawek na okulary i jedna latarka, to do kosztów zakupów doliczona zostanie opłata w wysokości 9 euro, bo w paczce znajduje się pięć produktów, ale z trzech różnych kategorii.

Do lipca 2026 roku towary spoza Wspólnoty, których wartość nie przekraczała 150 euro, były zwolnione z opłat celnych.

Według Komisji Europejskiej aż 91 proc. towarów spoza Unii pochodziła z Chin i była najczęściej zamawiana za pośrednictwem platform e-commerce, takich jak Temu, Shein czy AliExpress.

Według danych resortu finansów w 2025 roku liczba zgłoszeń celnych dotyczących towarów e-commerce wynosiła ok. 2 mln miesięcznie. W czerwcu 2026 roku nastąpił prawdziwy szczyt i liczba zamawianych spoza UE paczek wzrosła do 4,2 mln miesięcznie. Trzeba jednak zaznaczyć, że całej pierwszej połowa 2026 roku Polacy zamawiali zdecydowanie więcej towarów pochodzących głównie z Chin. Ich liczba sięgała średnio 4 mln miesięcznie.

W lipcu służby celne odnotowały jednak wyraźny spadek, co można tłumaczyć wejściem w życie nowych regulacji unijnych.

Więcej pieniędzy wpływa do budżetu z tytułu cła

Unijne regulacje miały na celu nie tylko ograniczenie zalewu tanich towarów, ale także podreperowanie budżetu państw członkowskich i całej Wspólnoty. Na ten moment wydaje się, że plan działa. Z danych resortu finansów wynika bowiem, że w lipcu 2026 roku należności celne z tytułu importu towarów e-commerce wartości do 150 euro sięgnęły łącznie 67 985 536 zł. MF podkreśla jednak, że choć "wartości te stanowią ważny punkt odniesienia dla dalszej analizy skutków budżetowych, to pierwszy miesiąc nie daje podstaw do wiarygodnego szacowania długookresowych wpływów".

Źródło: gazetaprawna.pl
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.