Afera reprywatyzacyjna: Adwokat, który wessał czerń

adwokat 1
Jeśli jest majątek, który można przejąć, pieniądze, które można zarobić za pomocą legalnych narzędzi prawnych, grzechem byłoby tego nie zrobić – przekonuje jeden z adwokatów zajmujących się roszczeniamiShutterStock
2 czerwca 2017

Zaczynał od obrony lokatorów, by przejść na ciemną stronę skupujących roszczenia. Oszust? A może ofiara?

2966805-magazyn-2-06.png
Magazyn 2.06.

Przystojny i bardzo kompetentny. Życzliwy. Wielka wiedza – tak ludzie mówią o mecenasie Tomaszu Ż., jednym z adwokatów aresztowanych w związku z tzw. aferą reprywatyzacyjną. Pisząc „ludzie”, mam na myśli zarówno lokatorów, których kiedyś bronił przed eksmisjami, jak i jego bliskich oraz kolegów. Przy czym ci pierwsi ubolewają, że mecenas Ż. przeszedł na ciemną stronę. Drudzy, że wplątał się przez przypadek w gospodarczo-polityczną awanturę. I że stał się jej ofiarą. Ja nie będę pisać Tomaszowi Ż. mowy obrończej, nie zamierzam też sporządzać dla niego aktu oskarżenia. Zajęłam się tą sprawą, gdyż na podstawie jego przypadku można dobrze zaobserwować kilka problemów, które należałoby przedyskutować i rozwiązać. Prawnych, ale także etycznych.

Pozostało 99% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png