Wszyscy, no może niemal wszyscy, jesteśmy lub bywamy przestępcami lub wykroczeńcami, bo czasami lub nagminnie łamiemy prawo i przepisy.
Pierwszy przypadek. Jeżdżę co tydzień w tę i z powrotem 300 km po wyremontowanej trasie Warszawa – Biała Podlaska. W miejscowościach jadę z szybkością około 70, poza około 120 km. Gdybym jechał wolniej, trąbiliby na mnie nieustannie, a tiry by mnie wyprzedzały. Policja, owszem, łapie, ale zawsze w tych samych miejscach, więc wystarczy tylko je znać. Jadę za szybko, ale co kilka minut i tak ktoś mnie wyprzedza. Wyjąwszy właścicieli maluchów i innych zabytków, wszyscy łamią przepisy ruchu drogowego. Dosłownie wszyscy. Wiem, że to niedobrze, ale co mam zrobić. Jazda zbyt wolna jest po prostu niebezpieczna.
Drugi przypadek. Ścinać, nawet na własnej działce, wolno bez zgody leśniczego tylko drzewa o średnicy do 30 cm. Mam rząd lip i jedna z nich marniała ściśnięta między dwiema większymi, ale miała ze 40 cm. Ścięliśmy ją, przejeżdżający rowerem sąsiad zauważył dowcipnie, że zawiadomi policję, na co ja mu przypomniałem, jak minionej zimy woził kradzione drzewo z lasu tuż pod moim domem, bo mieszkam na skraju wielkiej puszczy. Jednak pobliskie lasy już są pozbawione większych drzew, bo przecież musi być opał. Wszystko nielegalnie, nikt nie reaguje, chyba że nastąpi donos, co nie jest wcale rzadkie.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.