W debacie na temat anonimowości w internecie musimy odróżniać prawo do zachowania kontroli nad danymi wrażliwymi użytkowników od tajności, która uniemożliwia ściganie przestępcy.
Duże portale społecznościowe, np. Facebook, toczą z internautami zażarty spór o zasadność ograniczenia anonimowości w internecie. Ta debata jest jednak oparta na złym założeniu. Jej uczestnicy nie rozróżniają bowiem prywatności (privacy) od tajności (secrecy). O ile ta pierwsza powinna podlegać ochronie, druga nie może mieć miejsca w sieci, a już szczególnie w krajach demokratycznych.
Autopromocja
Pozostało 66% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Pozostało 66% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
