Jak się pisze kodeksy, czyli o dobijaniu pokrzywdzonych

prawo
Kodeks postępowania karnego, o ile dobrze policzyłem, od czasu jego uchwalenia 6 czerwca 1997 r., był nowelizowany przeszło stukrotnieShutterStock
26 marca 2018

Jan Kowalski został oszukany. Towar, który zamówił w sklepie internetowym po okazyjnej cenie, nigdy do niego nie dotarł, a sprzedawca przepadł. Pokrzywdzony postanowił, że oszustowi nie odpuści. Przestępca miał pecha – Jan Kowalski jest prawnikiem. Wprawdzie prawo ukończył w połowie lat 90., kiedy obowiązywały poprzednie kodyfikacje, a w późniejszym życiu zawodowym z prawem karnym nie miał już kontaktu, ale to przecież żaden problem. Wszak uczelnia nauczyła go rozumienia i stosowania przepisów różnych gałęzi prawa, wystarczy więc zajrzeć do odpowiedniego kodeksu. Od czego by tu zacząć?

Chyba od zapoznania się ze swoimi uprawnieniami. Tyle się ostatnio mówi o trosce i gwarancjach dla pokrzywdzonego, że jako prawnik wykorzysta je wszystkie i internetowemu oszustowi tak dopiecze, że odechce mu się krzywdzić ludzi. Kowalskiemu jednak trudno jakoś przebić się przez regulacje kodeksu postępowania karnego z 1997 r... Pomimo początkowego poirytowania, w końcu udaje mu się znaleźć odpowiedni przepis:

Pozostało 87% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png