Postępowanie w sprawie uprawnień służb, które toczy się właśnie przed Trybunałem Sprawiedliwości UE, może nie tylko usunąć wiele wątpliwości dotyczących legalności masowego gromadzenia danych telekomunikacyjnych. Będzie miało ono konsekwencje także dla niedawno uchwalonej przez PiS ustawy określającej zasady inwigilacji.
12 kwietnia przed luksemburskim sądem odbyła się rozprawa w sprawie brytyjskiej ustawy przyznającej służbom specjalnym szeroki dostęp do informacji na temat aktywności Brytyjczyków w sieci oraz prowadzonych przez nich rozmów telefonicznych (Data Retention and Investigatory Powers Bill, tzw. DRIB).
Zgodnie z regulacją operatorzy telefonii komórkowej i dostawcy internetu zostali zobowiązani do przechowywania danych dotyczących swoich klientów przez 12 miesięcy na wypadek, gdyby potrzebowali ich funkcjonariusze służb. Ale jednocześnie ustawa dała Sekretarzowi Stanu narzędzia prawne, dzięki którym okres gromadzenia danych internautów mógł być przedłużany. Brytyjski rząd uzyskał też możliwość wydawania nakazu przechowywania danych firmom zagranicznym świadczącym usługi telekomunikacyjne na Wyspach.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.