Skoro wiele aktywności przenieść się ma do internetu, to czy i demokracja – choćby w niewielkim stopniu – także nie powinna?
Pandemia COVID-19 ukazała, że stan powszechnego zagrożenia zdrowia to doskonałe pole do rozwoju autorytarnych zapędów. W wielu krajach bez żadnych podstaw konstytucyjnych i nieproporcjonalnie ograniczane są podstawowe prawa i wolności jednostki. Czy polskie władze słusznie ograniczają nasze prawa rozporządzeniami? Na ten temat powiedziano już chyba wszystko, tak jak i o stanach nadzwyczajnych. Słusznie podniesionych tez nie trzeba powtarzać. Raczej należy wsłuchać się w głos doświadczonych prawników – naukowców i praktyków, którzy wyczuwają niepokojące zmiany (por. chociażby stanowisko pracowników wydziałów prawa polskich uczelni wyższych w sprawie wyborów korespondencyjnych podpisane przez ponad 400 prawników). Ci prawnicy są dziś jak Kasandra, której przepowiedniom nikt nie dawał wiary. Wiedziała o nadchodzącej zagładzie Troi, ale nie mogła nikogo przekonać do swoich racji. Taka też dzisiaj wydaje się dola prawników, profesorów, dysydentów.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
