Wyzwiska, przemoc fizyczna i psychiczna. Tak wygląda codzienność wielu nastolatków, a nawet młodszych dzieci. Jakie kroki mogą podjąć rodzice, by ochronić swoją pociechę przed hejtem? O praktyczne wskazówki poprosiliśmy radczynię prawną dr Katarzynę Kalatę.
W przestrzeni publicznej coraz więcej mówi się o hejcie. Co jednak może zrobić rodzic dziecka, które zostało dotknięte taką formą przemocy?
Jej syn padł ofiarą hejtu. Matka 11-latka czuje, że stoi pod ścianą
Na jednej z grup rodzicielskich trafiłam na wpis matki 11-letniego chłopca, któremu życie uprzykrza koleżanka z klasy. Dziewczyna dla rozrywki poniża i ubliża pozostałym uczniom, „zawsze musi mieć jakąś ofiarę”. Doszło nawet do tego, że jednego z klasowych kolegów oskarżyła o molestowanie. Według relacji matki nastolatka dziewczynie udaje się też skutecznie nękać inne osoby z klasy, w tym syna autorki postu. Chłopiec ma doświadczać wyzwisk, głuchych telefonów, wyśmiewania. Co więcej, 11-latek doświadcza nękania także podczas wakacji.
Z relacji matki chłopca wynika, że działania szkoły są nieskuteczne i nieudolne.
- Wszystko kończy się na mediacjach między rodzicami a dziećmi i ewentualnych przeprosinach, które nic nie dają, bo nastoletnia dręczycielka śmieje się w twarz dzieciakom, które prześladuje – napisała zdesperowana matka 11-latka. Dodał, że miała nadzieję, iż przynajmniej przez wakacje prześladowczyni zniknie z życia jej syna. Tak się jednak nie stało i nastolatka wręcz zintensyfikowała swoje działania, a przypadkowe spotkanie zakończyło się wyzwiskami padającymi w stronę chłopca, na co mają być świadkowie.
Matka 11-latka czuje, że stanęła pod ścianą i nie wie już, jak skutecznie reagować w takiej sytuacji. Chciałaby dać sprawczyni „nauczkę, ale nie wie, jak”. Zmiana szkoły, jak podkreśla, byłaby dla jej syna karą, bo oprócz problemów z jedną dziewczyną chłopak ma zgraną paczkę kolegów, dobrze się uczy i jest lubiany przez nauczycieli.
Skala problemu może być ogromna. Zatrważające badania
Jaka jest rzeczywista skala przemocy w szkołach? Tego tak naprawdę nie wiadomo. Oficjalne statystyki policji dotyczące przestępczości w szkołach mówią o kilku tysiącach zgłoszeń rocznie w skali kraju. Hejt nie jest jednak objęty osobnymi statystykami. Policjanci zwracają też uwagę na fakt, że rzeczywista skala przestępstw w szkołach może być zdecydowanie większa. Dlaczego? Bo szkoły rzadko zgłaszają takie przypadki, zwłaszcza jeśli dotyczą nękania i innej przemocy psychicznej. Większość zgłoszeń ma charakter relacyjny lub cyfrowy – wskazują policjanci.
By pokusić się o opisanie skali zjawiska, policyjne dane zestawia się z ogólnopolskimi raportami badawczymi przygotowywanymi m.in. przez fundację Dajemy Dzieciom Siłę czy Uniwersytet SWPS.
Z opisywanego na łamach Gazety Prawnej raportu "Rówieśnicy 2026" z czerwca 2026 roku wynika, że aż 87 proc. polskich nastolatków w wieku 11–17 lat zetknęło się z przemocą rówieśniczą, 75 proc. doświadczyło co najmniej jednej formy cyberprzemocy, a 63 proc. przemocy fizycznej.
Jakie kroki prawne mogą podjąć rodzice, by chronić swoje dziecko przed nękaniem i hejtem?
Pewne jest tylko jedno. Remedium na nękanie nie może być inna forma przemocy. Również dlatego, że jeśli rodzicowi dręczonego dziecka puściłyby nerwy, musiałaby za to odpowiedzieć.
Co więc można zrobić, by ochronić swoje dziecko? O praktyczne porady zapytaliśmy radczynię prawną dr Katarzynę Kalatę z kancelarii Kalata. W jej ocenie, w przypadku powtarzającego się poniżania, wykluczania, obrażania czy wykonywania głuchych telefonów nie warto ograniczać się do kolejnych przeprosin i mediacji.
- Jeżeli zachowania się powtarzają, pierwszą rzeczą, którą powinien zrobić rodzic, jest rozpoczęcie systematycznego zabezpieczania dowodów – wyjaśnia.
Dr Kalata zwraca uwagę, że należy zachowywać wiadomości, zrzuty ekranu, historię połączeń, wskazywać daty i miejsca zdarzeń oraz osoby, które je widziały. - W przypadku zdarzeń szkolnych warto zgłaszać je dyrektorowi pisemnie, opisując konkretne zachowania i żądając informacji, jakie działania szkoła podjęła w celu zapewnienia dziecku bezpieczeństwa. To istotne, ponieważ szkoła ma obowiązek reagować na przemoc rówieśniczą i zapewniać uczniom bezpieczne warunki – dodaje radczyni prawna.
Dr Kalata podkreśla, że jeżeli reakcja szkoły ogranicza się do kolejnych nieskutecznych mediacji, a nękanie trwa nadal, rodzic może eskalować sprawę do organu prowadzącego szkołę i kuratorium, a w zależności od charakteru zachowań również do policji lub sądu rodzinnego.
- Fakt, że sprawcą jest 11-letnie dziecko, nie oznacza, że nie istnieją instrumenty prawne. Nie mówimy oczywiście o odpowiedzialności karnej 11-latki na takich zasadach jak osoby dorosłej, ale sąd rodzinny może zająć się zachowaniami świadczącymi o demoralizacji małoletniego i zastosować przewidziane prawem środki – dodaje.
W ocenie dr Kalaty, jeśli dodatkowo dochodzi do pomawiania innych dzieci o bardzo poważne zachowania, uporczywego nękania, zastraszania czy działań w internecie, każdy taki przypadek powinien być oceniany odrębnie.
- Nie radziłabym natomiast rodzicowi podejmować działań po to, aby jak napisano w poście dziecko „dostało lekcję pokory”. Celem powinno być zatrzymanie przemocy i ochrona własnego dziecka. To również z punktu widzenia prawnego jest znacznie lepsza pozycja rodzica: dokumentuję, zgłaszam, żądam ochrony dziecka i konsekwentnie eskaluję sprawę, jeżeli wcześniejsze działania nie przynoszą rezultatu – podkreśla radczyni prawna.
Ekspertka odniosła się także do ewentualnej zmiany szkoły przez ofiarę przemocy. Jej zdaniem to powinno być rozwiązanie ostateczne. - Dziecko doświadczające nękania nie powinno automatycznie ponosić konsekwencji tego, że szkoła nie potrafi skutecznie zatrzymać niewłaściwych zachowań innego ucznia – podsumowała dr Kalata.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu