Umarł (na papierze), ale żył, więc dostał 25 tys. zł zadośćuczynienia

pieniądze, złoty
<p>Mężczyzna złożył apelację. I słusznie, bo sąd II instancji nakazał szpitalowi przeprosić pisemnie powoda oraz podwyższył kwotę zadośćuczynienia do 25 tys. zł.</p>ShutterStock
29 czerwca 2021

Fakt, że szpital wskutek niedopełnienia wszystkich procedur uśmiercił „na papierze” żywą osobę, może wywołać u rzekomo nieżyjącego głęboki stres. Tym samym możliwe jest zasądzenie na jego rzecz przeprosin i zadośćuczynienia. Uznał tak Sąd Apelacyjny w Katowicach.

Niecodzienna sprawa zaczęła się w grudniu 2017 r. Wówczas do szpitala przywieziono pacjenta o nieznanej tożsamości. Po chwilowym odzyskaniu przytomności podał on swoje imię i nazwisko oraz rok urodzenia. Po czym przytomność utracił, a kilka dni później zmarł. Szpital ustalił we własnej bazie, że osoba ta już dawniej była pacjentem. Wystawiono więc kartę zgonu oraz zawiadomiono o zdarzeniu ojca mężczyzny. Ten pomyłki nie zauważył, gdyż nie utrzymywał kontaktów z synem.

Na 23 grudnia 2017 r. zaplanowano uroczystości pogrzebowe. Krótko przed nimi szwagier rzekomo zmarłego zadzwonił jednak do partnerki mężczyzny, by spytać o jej kondycję psychiczną. I wtedy wyszło, że uśmiercony przez szpital człowiek żyje.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.