W tym roku w ramach programu 500+ rodziny otrzymają ok. 17 mld zł, w kolejnych latach po ok. 23 mld zł (nominalnie PKB Polski za 2015 r. to 1888 mld zł). Oczywiście, będzie to impuls napędzający konsumpcję. Właściwie już jest, choć wypłaty dopiero się rozpoczynają.
Przykładowo niektórzy przyznają, że spodziewany zastrzyk gotówki ułatwił im decyzję o sprawieniu dziecku nowego roweru (w miarę porządny można dostać za równowartość dwumiesięcznego świadczenia) czy o innych wiosennych zakupach, choćby tak banalnych jak buty. Albo o wymianie sprzętu elektronicznego, np. telefonu lub komputera (równowartość kilku świadczeń). Nie chodzi o wyniki badania opinii publicznej, czyli sondaże. Chodzi o to, co rodziny – nasze i naszych znajomych, znajdujące się przecież w różnej sytuacji finansowej – rzeczywiście czynią lub zamierzają uczynić. Część przyznaje, że wzmocniony zostanie budżet gospodarstwa domowego jako całości. I np. łatwiej będzie regulować raty kredytów, także frankowych, co nawiasem mówiąc, może być pewnym wątkiem w dyskusji o pomocy kredytobiorcom: najmniej zamożni z nich, lecz z dwójką dzieci, zyskają przecież kwotę porównywalną z miesięczną ratą. Nie jest istotne, że pieniądze są „na dziecko” czy „na dzieci”, choć wydaje się, że tak czy inaczej w przeciętnej rodzinie one bezpośrednio i pośrednio będą w największym stopniu beneficjentami programu.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.