Wróblewska: Łapanie kilku srok za ogon

Urszula Wróblewska
Urszula WróblewskaDGP / Potr Kowalczyk
25 listopada 2015

Nowy rząd idzie jak burza. Jak najszybciej chce przeprowadzić reformy w oświacie, pomocy społecznej i administracji rządowej. Nie ma w tym nim dziwnego, bowiem premier Beata Szydło w ubiegłotygodniowym exposé zapowiedziała, że w ciągu pierwszych 100 dni urzędowania będzie starała się wywiązać z jak największej liczby swoich przedwyborczych obietnic.


Takie podejście jest godne pochwały, tylko że pośpiech nie jest najlepszym doradcą. Coraz częściej zwracają na to uwagę samorządy. Bo tak naprawdę to na nich będzie spoczywał obowiązek wdrożenia wielu zmian. Tymczasem stan zatrudnienia w ich urzędach nie zwiększy się z dnia dzień. A to samorządowi pracownicy będą chociażby wyliczali, jak zapowiadane 500 zł na każde dziecko wpłynie na świadczenia z funduszu alimentacyjnego, dodatki mieszkaniowy i energetyczny czy zasiłki z pomocy społecznej. To oni będą musieli w ekspresowym tempie przygotować podległe im przedszkola i szkoły na rewolucję zapowiadaną przez rząd, a zarazem zadbać, by placówki sprawnie działały.

Bez względu na to, jak będą się starały, gminy nie przygotują wszystkiego na czas. Będzie zamieszanie, na którym ucierpią zainteresowani. Jestem ciekawa, co wtedy zrobi nowy rząd. Czy odpowiedzialność przerzuci na samorządy?

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png