Topolewska: Ryzykowna zabawa dopłatami do pensji

Michalina Topolewska
Michalina TopolewskaDGP / Bartłomiej Molga
10 października 2013

Drastyczne, szokujące i stawiające pod ścianą. Takich sformułowań najczęściej używają pracodawcy, komentując rządowe propozycje dotyczące wysokości dopłat do pensji niepełnosprawnych pracowników. Wprawdzie ich zrównanie dla chronionego i otwartego rynku pracy było już kilkakrotnie zapowiadane, a potem przekładane w czasie (przedsiębiorcy mogli się więc spodziewać, że w końcu decyzja o zniesieniu różnic zostanie podjęta), jednak kierunek działania wybrany przez rząd może budzić wątpliwości.

Wydaje się bowiem, że wprowadzenie równych dopłat, które ma być przejawem sprawiedliwego traktowania wszystkich pracodawców, odbywa się kosztem jednej strony, czyli zakładów pracy chronionej. Owszem, zwolennicy zrównania powiedzą, że przez lata korzystały one z wielu przywilejów, które mogły potem wykorzystywać w walce o kontrahentów i nie zawsze odbywało się to zgodnie z zasadami zdrowej konkurencji. Nie można jednak zapominać o specyfice tych przedsiębiorstw. Zakłady te koncentrują duże grupy osób z dysfunkcjami. Często są one na tyle poważne, że żaden inny pracodawca nie zdecydowałby się na zatrudnienie tych niepełnosprawnych. Oferują im też opiekę medyczną i rehabilitacyjną, na którą w rejonowej przychodni musieliby czekać nawet miesiącami.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png