Były prezes KRUS: nie zgadzam się z zarzutami

5 września 2008

Zdymisjonowany wczoraj przez premiera prezes Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego (KRUS) Roman Kwaśnicki powiedział, że nie zgadza się z zarzutami o nepotyzm i niegospodarność.

Na dzisiejszej konferencji prasowej zorganizowanej w centrali KRUS w Warszawie Kwaśnicki poinformował, że skierował do sądu sprawę przeciw "Dziennikowi" za publikacje, które - jak to określił - dyskredytują go jako urzędnika państwowego. "Nie zgadzam się z powtarzanymi za "Dziennikiem" przez media zarzutami o nepotyzm i nieprawidłowości w KRUS" - powiedział.

Kwaśnicki zaznaczył, że jego konferencja jest prywatna, a za skorzystanie z sali w siedzibie KRUS zapłaci z własnej kieszeni.

"Jestem zaskoczony tak szybkim odwołaniem z pełnionej funkcji"

Podkreślił, że jest zaskoczony "tak szybkim" odwołaniem z pełnionej funkcji. Minister rolnictwa Marek Sawicki wnioskował do premiera o odwołanie prezesa KRUS w czwartek i jeszcze tego samego dnia została wręczona mu dymisja.

Pełnomocnik ds. walki z korupcją Julia Pitera mówiła wczoraj, że wyniki kontroli kancelarii premiera potwierdziły informacje o nepotyzmie w KRUS, o którym od kilku tygodni informowały media.

Według medialnych doniesień, w Kasie, rządzonej przez PSL, dochodziło do nepotyzmu i nadużyć, a jej prezes Roman Kwaśnicki zataił w oświadczeniu majątkowym, że zasiada we władzach prywatnej spółki.

"Nie naruszyłem ustawy antykorupcyjnej. W oświadczeniu niczego nie zataiłem"

Kwaśnicki powiedział dziś, że nie zna wyników kontroli przeprowadzonej przez kancelarię premiera w KRUS. Według niego, nie zna ich jeszcze minister Sawicki.

Były szef KRUS oświadczył, że nie jeździł na koszt firmy do Jeleniej Góry, gdzie mieszka. Według Pitery, w ciągu pół roku przejechał on 40 tys. kilometrów i zużył 5,5 tys. litrów benzyny.

"Nie naruszyłem ustawy antykorupcyjnej. W oświadczeniu niczego nie zataiłem" - podkreślił Kwaśnicki, odnosząc się do zarzutu zasiadania we władzach prywatnej spółki Energosalix, zajmującej się m.in. produkcją wierzby energetycznej. Dodał, że z funkcji zrezygnował w 2003 r.

Kwaśnicki zaznaczył, że nie zatrudniał też w KRUS krewnych i znajomych, a kryterium partyjności nie decydowało o uzyskaniu pracy.

"Minister rolnictwa, wręczając mi dymisję powiedział, że "nie ma zarzutów do mojej pracy"

Były prezes ujawnił, że jeszcze przed odwołaniem, oprócz SMS-ów i telefonu z pogróżkami, otrzymał wiadomość o możliwości zdymisjonowania go.

Dodał, że o tych incydentach, nie informował swych partyjnych kolegów; ani wicepremiera Waldemara Pawlaka, ani ministra rolnictwa Marka Sawickiego.

Na pytanie dziennikarzy, czy jego dymisja może mieć związek z nieobecnością w kraju szefa PSL Waldemara Pawlaka, Kwaśnicki ujawnił, że rozmawiał z wicepremierem telefonicznie w środę. Pawlak miał mu wtedy powiedzieć, by "zachował spokój", ale "nie obiecywał pomocy".

B. prezes KRUS zaznaczył, że minister rolnictwa, wręczając mu dymisję powiedział, że "nie ma zarzutów do jego pracy".

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381425mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.