Autopromocja

Likwidacja syndromu pierwszej dniówki ograniczy pracę na czarno

praca
711 tys. - tyle osób pracuje w szarej strefie (dane GUS za 2014 r.).ShutterStock
24 czerwca 2016

Prowadzący kontrole w firmach inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy niejednokrotnie mają do czynienia z pracą na czarno – i często nie mogą nic z tym zrobić. Winne temu są m.in. obecnie obowiązujące przepisy, które przewidują, że umowa o pracę nie musi mieć formy pisemnej. W sytuacji zaś gdy jest zawierana ustnie lub w sposób dorozumiany, pracodawca ma jedynie obowiązek potwierdzić pracownikowi na piśmie podstawowe dane dotyczące umowy i warunków zatrudnienia.

Zdarza się, że regulacja ta jest wykorzystywana przez przedsiębiorców powierzających pracę na czarno. W dniu kontroli wskazują oni, że dana osoba jest u nich zatrudniona pierwszy dzień i w związku z tym mają jeszcze czas, by dopełnić wymogów prawnych z tym związanych. Warto przy tym zaznaczyć, że wbrew pozorom do świadczenia pracy nierejestrowanej (czyli niewidocznej dla ZUS i organów skarbowych) podwładni często nie tylko nie są zmuszani, ale też jest im ona na rękę. Tak zdarza się m.in. w przypadku dłużników alimentacyjnych, a od kwietnia tego roku bywa też, że godzą się na nią również świadczeniobiorcy programu 500+, dla których jest to sposób na uzyskanie 500 zł na jedyne dziecko (dzięki pracy na czarno mogą spełnić kryterium dochodowe do jego otrzymania).

Polecany produkt: Kodeks pracy 2016>>

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.