Nadal zdarzają się przypadki, że pracownicy faktycznie porzucają swoje stanowiska pracy. Podwładny albo przestaje przychodzić do pracy z dnia na dzień, albo nie pojawia się w niej po dłuższej nieobecności, nie dając żadnego znaku życia. Taka absencja to problem. Głównie dla współpracowników, którzy muszą wykonywać za nieobecnego zadania służbowe.
Jest to problem też dla pracodawcy, ponieważ musi podjąć odpowiednie kroki w celu wyjaśnienia, a potem rozwiązania zaistniałej sytuacji. Z reguły sfrustrowany przełożony nieobecnego, zwłaszcza w dużych korporacjach, chce podejmować natychmiastowe działania, tak aby dać innym przykład, jak ważna jest dyscyplina. Warto jednak poczekać.
Ważne rozwiązanie
Co do zasady pracownik ma dwa dni na usprawiedliwienie nieobecności, a ponadto może przekroczyć ten termin, jeżeli wystąpią szczególne okoliczności (np. obłożna choroba). Jeżeli pracodawca nie ma informacji o tym, co się dzieje z nieobecnym, trzeciego dnia może zacząć działać. Prawo nie przewiduje instytucji porzucenia pracy. W związku z tym nawet jeżeli pracownik przestaje się interesować dotychczasowym miejscem zatrudnienia, jego stosunek pracy trwa nadal i trzeba formalnie go rozwiązać.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.