Autopromocja

Król: Cienka granica między zyskiem a wyzyskiem

11 lipca 2012

Celem gospodarki wolnorynkowej jest wzrost, a wzrost jest realizowany między innymi dzięki temu, że osiągany jest zysk. Elementarz. Jednak do tego elementarza trzeba dodać kilka prostych uwag. Jedną z nich sformułował dawno temu Karol Marks, kiedy oskarżył przedsiębiorców (kapitał) o wyzysk. Czym się różni zysk od wyzysku? Ha, tu zaczyna się problem.

Najprościej można powiedzieć, że wyzyskiwani są wszyscy, kiedy przedsiębiorstwo ma zysk, gdyż oznacza to, że ich praca nie jest opłacana tyle, ile jest warta. Znacznie trudniej policzyć to w niegospodarczych dziedzinach życia, czyli przede wszystkim w budżetówce, bo nie ma tu zysku w najprostszym ujęciu. Jednak stosując zasadę ekstrapolacji, można śmiało uznać, że wyzyskiwani są wszyscy. To jednak brzmi jak nonsens. Kiedy więc mamy do czynienia z wyzyskiem? Tu jest identycznie jak w przypadku prawa: teoretycznie wszystko można uregulować, a praktycznie bardzo trudno nakreślić niewątpliwe granice. Jedyne narzędzie, jakim dysponujemy, to wyczucie czy też poczucie przyzwoitości. A poza tym ingerencja państwa, które podjęło się pewnej roli nadzorczej. I państwo od tego przede wszystkim jest, jak się z obowiązków nie potrafi wywiązać, to jest do chrzanu.

Otóż dowiaduję się, że nie tylko w okolicznych wsiach, ale również w pobliskim mieście, które kiedyś było wojewódzkim, na budowach zatrudnia się niemal każdego, także uczniów odpowiednich techników, i proponuje płacę od 5 do 8 zł za godzinę, oczywiście na czarno. Jak łatwo obliczyć, daje to od 800 do 1300 zł miesięcznie. W gruncie rzeczy podobnie jak zarabiają ci, którzy mają płace zbliżone do najniższych, ale regulują wszystkie obowiązujące podatki, składki na ZUS i tak dalej. Można śmiało uznać, że jedni i drudzy są wyzyskiwani, chociaż oni się cieszą, że mają pracę. W przypadku robotników budowlanych i wielu pokrewnych zawodów jest to naturalnie praca okresowa, a ich liczba jest oceniana na co najmniej milion. Według bardzo ostrożnych wyliczeń rocznie Skarb Państwa traci na wpływach z podatków pół miliarda, a ZUS ponad pół miliarda. Jeżeli do tego dodać wszystkie półlegalne metody oszukiwania państwa, czyli przyjmowanie tylko na staż i tym podobne, to straty budżetu są kolosalne. Do tych strat należy jeszcze dodać straty społeczne i emerytalne. Przecież kto pracuje na czarno, ten nie jest ubezpieczony, a choruje równie często jak inni i olbrzymia większość lekarzy leczy go tak jak innych, i słusznie. Państwo więc stać na ściganie lekarzy, ale nie na zapobieganie wyzyskowi i kontrolowanie go.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.