Działające od kilku miesięcy w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie Centrum Inkubacji i Akceleracji Startupów (SGH Startups Hub) jest wyrazem woli uczelni, by spiąć w jedną całość rozproszone dotąd działania na rzecz rozwoju ekosystemu startupów i powiązać je ściśle z otoczeniem rynkowym.
W publicznej narracji startupy to przede wszystkim technologia: garaż, zespół zapaleńców i kod, który zmieni świat. W tym obrazie jest oczywiście ziarno prawdy, ale kryje się też spore uproszczenie. O sukcesie rynkowym młodej spółki rzadko decyduje sama technologia. Częściej o powodzeniu przedsięwzięcia przesądza model biznesu, ekonomika jednostkowa (ang. unit economics) i umiejętność zarządzania kapitałem. Najlepszy kod bez modelu finansowego nie obroni się w świecie biznesu. Domeną Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, którym w tym roku obchodzi jubileusz 120-lecia, jest stała interakcja i współpraca z biznesem. I właśnie z tej perspektywy warto spojrzeć na misję, jaką SGH wyznaczyła dla siebie w ekosystemie innowacji jako jedna z wiodących uczelni ekonomicznych w Polsce.
Zacznijmy od skali zjawiska, bo ta jest naprawdę uderzająca. Z badania przeprowadzonego przez Centrum Przedsiębiorczości i Transferu Technologii SGH w 2026 r. na grupie studentów wynika, że założenie własnej firmy jest atrakcyjną perspektywą dla 69 proc. ankietowanych. Ponad połowa (52,5 proc.) deklaruje realną gotowość do tego kroku, a niemal co dziesiąty student (9,5 proc.) już prowadzi działalność gospodarczą. Entuzjazm, jaki wyłania się z badania, jest ogromnym kapitałem, ale wiąże się z nim ryzyko: bez rygoru zakładanie firmy może skończyć się przepalaniem pieniędzy i upadkiem perspektywicznych pomysłów. Jest to boleśnie aktualne szczególnie dziś, gdy o kapitał zalążkowy w Polsce trudniej niż kilka lat temu. Jak wynika z danych PFR Ventures i Inovo VC, w 2024 r. fundusze zainwestowały w polskie spółki ok. 2,1 mld zł – po wyłączeniu megarund o 10 proc. mniej niż rok wcześniej, a liczba rund zalążkowych spadła z 379 do 109. Rolą uczelni ekonomiczno-biznesowej, jaką jest SGH, nie jest ani studzenie zapału, ani podsycanie entuzjazmu, lecz systematyczne wyposażenie założycieli w rygor, który pozwoli przetrwać nowo zakładanym firmom.
Decyzja o powołaniu do życia Centrum Inkubacji i Akceleracji Startupów była podyktowana przedstawionymi wyżej czynnikami ekonomicznymi. Warto przy tym podkreślić, że SGH Startups Hub opiera się w swej działalności przede wszystkim na badaniach naukowych, a nie wyłącznie na praktyce. Decyzja o mianowaniu mnie na stanowisko dyrektora placówki była zapewne motywowana moim wcześniejszym dorobkiem badawczym dotyczącym ekosystemów startupowych i faktem, że jestem autorem modelu dynamiki współpracy korporacji ze startupami (corporate-startup engagement). Chodziło o to, by pracami Centrum kierował człowiek oceniający ekosystem z perspektywy naukowej.
Z opracowania, jakie opublikowaliśmy w SGH w 2025 r., wynikało, że u źródła współpracy między startupami a korporacjami leży asymetria: startup wnosi do niej zwinność i technologię, a korporacja – zasoby, markę i dostęp do rynku. Zamierzamy projektować procesy wczesnej weryfikacji pomysłów w SGH Startups Hub w oparciu o właśnie ten model. Chodzi o to, by konfrontować pomysły z realiami rynku, zanim pochłoną poważniejszy kapitał. Jeśli to się uda, uczelnia przestanie być wyłącznie miejscem kształcenia, a stanie się interfejsem, pośrednikiem między startupami, korporacjami i kapitałem.
Co ważne, projekt SGH Startups Hub to nie są plany tworzone od zera. Wcześniejsze inicjatywy SGH dotyczące startupów sprawiły, że uczelnia ma już na czym budować. Akcelerator Enterprise Venture Hub, prowadzony przez Centrum Przedsiębiorczości i Transferu Technologii wspólnie z Fundacją Rozwoju Edukacji Menedżerskiej oraz PKO Bankiem Polskim i Krajowym Depozytem Papierów Wartościowych, udowodnił, że najstarsza uczelnia ekonomiczna w Polsce, jaką jest SGH, potrafi efektywnie współpracować z instytucjami finansowymi o systemowym znaczeniu. W wyniku tego typu działań w ciągu ostatnich lat w SGH powstało dojrzałe zaplecze, na którym nowe Centrum może się oprzeć w swej przyszłej działalności.
Bez szerszego spojrzenia na ekosystem startupów w Polsce, trudno zrozumieć znaczenie nowo powołanej struktury. Polskiemu środowisku startupów nie brakuje pomysłów ani inżynierów; słabszym ogniwem jest najczęściej strona komercyjna, a zatem: budowanie modelu, rozmowa z inwestorem i skalowanie sprzedaży. To luka, którą uczelnia ekonomiczna może domknąć systemowo: nie pojedynczym wykładem czy warsztatem, lecz powiązaniem badań, systemu kształcenia i kapitału w jeden łańcuch wiodący od pomysłu do pierwszej rundy finansowania. Doświadczenie w łączeniu wiedzy akademickiej z praktyką, jakie SGH udało się zakumulować w ostatnich latach, jest imponujące. MBA for Startups, pierwszy w Polsce program MBA skrojony pod założycieli startupów, prowadzony z udziałem praktyków biznesu, pozwolił właściwie zdefiniować potrzeby ekosystemu i określić najpoważniejsze wyzwania. To dorobek, który nowe Centrum zamierza uporządkować i włączyć w szerszy kontekst działań innowacyjnych. Tak rozumiana integracja jest siłą faktu czymś innym niż kolejny program akceleracyjny. Stwarza bowiem ważny układ odniesień dla całego ekosystemu.
Tezę o prymacie kompetencji ekonomicznych najlepiej weryfikuje rynek. Założone przez studentów i absolwentów SGH firmy Packhelp, Tutlo czy GdziePoLek to przedsięwzięcia, z których uczelnia ma prawo być dumna – choć powodów do dumy dostarczają w moim odczuciu zgoła inne aspekty niż te, które są wskazywane najczęściej. Wspomniane tu firmy są przywoływane jako dowód, że SGH „produkuje” rynkowe gwiazdy. To jednak spore uproszczenie. Wymienione przeze mnie firmy odniosły sukces nie dlatego, że powstały na konkretnej uczelni, lecz dlatego, że ich założyciele rozumieli twarde reguły gry: unit economics, rentowność i zarządzanie, a nie tylko samą technologię. W skali, w jakiej działają – od rynków zagranicznych po sprzedaż dużym klientom – o trwałości wzrostu decydują marże, koszt pozyskania klienta i dyscyplina kosztowa. Spółki te potwierdzają regułę, o której wspomniałem na początku: najlepszy kod bez modelu finansowego ginie.
Gdy SGH powstawała w 1906 r., uczyła zarządzać ryzykiem i kapitałem w handlu. Dziś młode przedsięwzięcia nazywamy startupami, ale żelazne prawa finansów, rentowności i zarządzania, których w SGH uczymy od 120 lat, pozostają niezmienne. Zmieniają się natomiast cele i zadania na przyszłość. Największym wyzwaniem polskiego ekosystemu jest przełamanie silosów między kompetencjami ekonomicznymi a technologicznymi. Docelowym kierunkiem SGH, opartym na najlepszych europejskich praktykach, sprawdzonych w wiodących zagranicznych hubach innowacji, jest wymuszenie ścisłej współpracy na linii biznes–inżynieria–badania. W jej ramach ekonomista odpowiada za model i kapitał, inżynier za produkt, a badania weryfikują założenia tej dwójki.
Chodzi o to, by studenci różnych uczelni budowali wspólne projekty już od pierwszego dnia studiów. W tym kierunku podąża SGH, redefiniując swą rolę. Jest to droga od uczelni, która kształci przedsiębiorców, do instytucji, która ten ekosystem współtworzy i konsoliduje. Cel, jaki przyświeca SGH Startups Hub jest z założenia przyjazny człowiekowi. I to chciałbym podkreślić. Chodzi o to, by zaoferować młodym ludziom narzędzia, dzięki którym ich pomysły będą mieć szansę przetrwać zderzenie z rynkiem.
Dr Albert Tomaszewski
Dyrektor Centrum Inkubacji i Akceleracji Startupów SGH
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu