Prawie 300 dużych postępowań jest prowadzonych niezgodnie z prawem. Zamawiający mieli nadzieję, że zdążą je wszcząć przed zmianą przepisów. Przeliczyli się jednak.
Wraz z początkiem roku weszły w życie nowe przepisy o zamówieniach publicznych. Choć większość ekspertów uważa je raczej za ewolucję wcześniejszych regulacji, to nie ulega wątpliwości, że jest to największa zmiana od 2004 r., kiedy to weszła w życie poprzednia ustawa – Prawo zamówień publicznych. Dlatego też tak wielu zamawiającym zależało na tym, by wszcząć przetarg przed końcem roku. Jeśli zdążyli, to mogą go prowadzić na podstawie wcześniejszych przepisów. Jeśli nie – to muszą stosować nową ustawę – Prawo zamówień publicznych (Dz.U. z 2019 r. poz. 2019 ze zm.).
Zmieniać czy unieważniać?
Wielu zamawiającym wydaje się, że zdążyli przed końcem roku, bo wysłali ogłoszenie 31 grudnia 2020 r. Tymczasem w przypadku zamówień powyżej progów unijnych decyduje nie data przesłania ogłoszenia, tylko jego publikacji. Jeśli więc ogłoszenie zostało opublikowane w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej 1 stycznia 2021 r. lub później, to przetarg musi być prowadzony zgodnie z nową ustawą. Wyjątkiem są ogłoszenia, które przekazano co najmniej 48 godz. przed datą publikacji (te zamawiający może sam opublikować, nawet gdy nie ukazały się jeszcze w Dz.Urz. UE). Tymczasem tylko 4 i 5 stycznia 2021 r. opublikowano 274 nowe ogłoszenia. Większość z nich wysłano w ostatnim dniu ub.r. Można w nich znaleźć zamówienia praktycznie każdego rodzaju – od usług projektowych, przez leśne czy ochroniarskie, po sprzątanie, ubezpieczenia i wywóz odpadów, a na minach morskich kończąc. Prawdopodobnie to zresztą nie koniec – dziś, a nawet jutro mogą pojawić się kolejne tury „spóźnionych” ogłoszeń.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.