Karta Sport stała się oczywistym składnikiem benefitów oferowanych przez pracodawców swoim pracownikom. Ale jak to się przekłada na kulturę fizyczną oraz realną kondycję ludzi? W studiu DGP na XV EFNI w Sopocie o najnowszych badaniach w tym zakresie opowiada dr hab. Adrian Lubowiecki-Vikuk, prof. SGH w Katedrze Badań Zachowań Konsumentów Instytutu Zarządzania Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.
Same benefity nie wystarczą
Rynek kart sportowych rośnie, ale nie przekłada się to automatycznie na większą aktywność fizyczną społeczeństwa – podkreślił dr hab. Adrian Lubowiecki-Vikuk, prof. SGH, w rozmowie w studiu DGP podczas XV Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie. Z badań przeprowadzonych przez think tank „Ochrona zdrowia” SGH we współpracy z Akademią Wychowania Fizycznego w Poznaniu wynika, że wraz z wiekiem Polacy ruszają się coraz mniej. Szczególnie wyraźnie widać to wśród kobiet po 50. roku życia.
Ekspert zaznaczył, że sama obecność karty sportowej w pakiecie świadczeń nie oznacza jeszcze realizacji zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia. Nawet regularna wizyta w klubie fitness nie równoważy wielu godzin spędzanych przy biurku. Dlatego kondycję należy oceniać szerzej: przez połączenie ruchu, snu i ograniczania zachowań sedentarnych, czyli długotrwałego siedzenia.
Trójkąt zdrowia: ruch, sen i mniej siedzenia
Według przywołanych w rozmowie wyników tylko 37 proc. dorosłych Polaków spełnia łącznie wymagania dotyczące tych trzech obszarów, oparte na rekomendacjach kanadyjskich i australijskich. Badanie objęło ponad tysiąc osób. Profesor SGH zwrócił też uwagę, że aż 70 proc. kierowników niższego szczebla i pracowników fizycznych nie jest zainteresowanych kartą sportową. Chętniej widzieliby rozwiązanie finansowe, na przykład możliwość odliczenia wydatków na aktywność od podatku.
To jednak na razie deklaracje, a skala problemu wymaga skuteczniejszych bodźców. Lubowiecki-Vikuk przypomniał, że co czwarte dziecko w Polsce cierpi na otyłość. Jego zdaniem samo informowanie o korzyściach z ruchu nie wystarcza, skoro dzieci obserwują nawyki dorosłych, a praca hybrydowa i zdalna utrwaliły wielogodzinne funkcjonowanie przed ekranem. Aktywność powinna więc pojawiać się także w ciągu dnia pracy, a nie tylko podczas okazjonalnego treningu.
Odpowiedzialny biznes z natury dba o zdrowie pracowników
Rozmówca DGP przekonywał, że pracodawcy powinni silniej promować ruch i współfinansować rozwiązania dopasowane do potrzeb różnych grup zatrudnionych. Taka polityka służy nie tylko zdrowiu, lecz także społecznej odpowiedzialności biznesu. Ma też znaczenie w kontekście oczekiwań pokolenia Z, które coraz uważniej ocenia i porównuje warunki pracy i kulturę organizacji.
Przykład Japonii pokazał w rozmowie, że działania firm mogą łączyć profilaktykę z budowaniem relacji. Zajęcia ruchowe i integracyjne pomagają przeciwdziałać nie tylko bezczynności, ale również powszechnej izolacji i samotności ludzi pogłębionej w ostatnich latach przez pandemię i cyfrowy tryb życia. Szczupła sylwetka nie zawsze oznacza zdrowie, a sprawność buduje się przez lata – właśnie w dwóch wymiarach: fizycznym i psychicznym. Dlatego – podsumował ekspert – ruch jest kapitałem potrzebnym wszystkim firmom i wszystkim ludziom, zwłaszcza osoby po 50., 60. czy 70. roku życia powinny zwrócić na to uwagę, bo – jak wynika z badań – z wiekiem aktywność fizyczna w Polsce mocno spada. Powrót do aktywności to zarazem powrót do pełniejszego funkcjonowania, a pracodawcy mają w tej zmianie ważną lekcję do odrobienia.
Gorąco zachęcamy do obejrzenia i wysłuchania całej rozmowy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu