Koszty złego prawa ponoszą przedsiębiorcy, potrzebna jest zasada „dyrektywa unijna plus zero”

Koszty złego prawa ponoszą przedsiębiorcy, potrzebna jest zasada „dyrektywa unijna plus zero”
Koszty złego prawa ponoszą przedsiębiorcy, potrzebna jest zasada „dyrektywa unijna plus zero”Materiały prasowe
dzisiaj, 08:53

Potrzebujemy państwa jako regulatora. Ten regulator powinien jednak tworzyć jasne, przejrzyste i stałe przepisy – podkreśla dr Anna Partyka-Opiela, radca prawny, partner w kancelarii Rymarz Zdort Maruta. Problem dotyczy m.in. implementacji prawa unijnego.

Podczas rozmowy w studiu DGP na Europejskim Kongresie Gospodarczym Anna Partyka-Opiela zwróciła uwagę, że w Polsce mamy bardzo dużo opóźnień we wdrażaniu przepisów unijnych.
– Najgorsze jest to, że niepotrzebnie komplikujemy i dodajemy do przepisów unijnych dodatkowe regulacje. Wystarczyłoby dobrze zaimplementować dyrektywy – oceniła.

Problem z dyrektywą o sygnalistach

Przykładem tego sposobu podejścia do wdrażania unijnych regulacji jest dyrektywa o sygnalistach.
– Nie zaimplementowaliśmy jej w pierwotnym kształcie, tylko zaczęliśmy przy niej kombinować – przypomniała Anna Partyka-Opiela.
Statystyki pokazują, że instytucja sygnalisty nie przyjęła się w Polsce.
– Bardzo źle, bo sygnalista to znakomite źródło wiedzy o tym, co się dzieje w organizacji i znakomite źródło informacji o nieprawidłowościach – podkreśliła prawniczka.

Zauważyła, że koszty źle tworzonych przepisów ponoszą przedsiębiorcy.
– To jest trochę taki ukryty podatek – koszty tego, co zrobiła Unia i koszty nadmiernej regulacji w Polsce – stwierdziła Anna Partyka-Opiela.
Jej zdaniem należałoby przyjąć zasadę „dyrektywa unijna plus zero", czyli implementacji unijnych przepisów bez żadnych dodatków. Tymczasem w Polsce są przykłady, gdy kształt dyrektywy jest dopiero dyskutowany, a u nas już wprowadza się dodatkowe zakazy, jak np. przy regulacjach dotyczących wyrobów tytoniowych.

Tworzyć prawo na podstawie danych

Anna Partyka-Opiela zwróciła też uwagę, że przy tworzeniu prawa w Polsce nie bierze się pod uwagę twardych danych, a regulacje budowane są na emocjach. A wtedy nie mogą być one ani trwałe, ani dobre.
Prawniczka rekomenduje, aby przyglądać się regulacjom, które już stworzono i oceniać je np. po 12 miesiącach działania. Konieczne jest także przywiązywanie większej wagi do konsultacji społecznych, ale takich, w których głos społeczny będzie uwzględniany albo przynajmniej zostanie jasno uzasadnione odrzucenie zgłoszonych wniosków.
Za to coraz częściej regulacje, zwłaszcza unijne, tworzone są na zasadzie ryzyka, którym obciążany jest przedsiębiorca pod groźbą kar.
– Jeżeli już tworzymy prawo oparte na ryzyku, to chciałabym, abyśmy nagradzali tych, którzy postępują słusznie – zaproponowała Anna Partyka-Opiela.
Jak zaznaczyła, pozytywna motywacja ma o wiele lepsze skutki niż negatywna.

Zapraszamy do obejrzenia rozmowy.

GEG

Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381148mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.