Rok po podpisaniu umowy gazowej z Rosją dokładnie widać, że trafne były argumenty jej przeciwników.
Największą porażką było odłożenie prowadzenia negocjacji o wielkości i długości dostaw bez jednoczesnych rozmów o cenie. Te zostały odłożone na później, czyli na teraz. W efekcie kupujemy od Rosjan drożej niż Niemcy, Francuzi, Węgrzy czy Czesi.
Na dodatek Rosjanie nie mają żadnego powodu, by siadać teraz do stołu z polskimi negocjatorami i chcieć ograniczyć swoje dochody. Strona polska nie ma żadnego argumentu, by skłonić Gazprom do takiego ruchu. O tym, jak bardzo jesteśmy słabi w tych negocjacjach, świadczy środowa wypowiedź wicepremiera Waldemara Pawlaka dla Reutersa. Stwierdził on, że jeśli Rosjanie nie obniżą ceny za paliwo, rząd polski przyzna korzystniejsze warunki firmom inwestującym w eksploatację złóż łupkowych w Polsce. Tą wypowiedzią szef resortu gospodarki i główny negocjator ubiegłorocznej umowy z Rosją strzelił dwa samobóje.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.