Rządzący wymagają od branży odpadowej kosztownego monitoringu. Ale nie sprecyzowali, jak ma on wyglądać. Dziś firmy siedzą na bombie, bo za brak kamer mogą zapłacić kary.
„Wielki Brat przyjrzy się śmieciom” – tak pisaliśmy o jednym z najgłośniej komentowanych pomysłów na rozwiązanie problemu płonących wysypisk i magazynów, który proponowało Ministerstwo Środowiska. Było to pół roku temu, przy okazji prac nad nowelizacją ustawy o odpadach (Dz.U. z 2018 r. poz. 992 ze zm.). Po fali pożarów rządzący uznali, że patologie te ukróci obowiązkowy monitoring, który pozwoli śledzić w czasie rzeczywistym, co dzieje się w halach i na placach, gdzie przetrzymywane są śmieci.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.