TRZY PYTANIA DO... KRZYSZTOFA GULDY, dyrektora departamentu innowacyjności w Ministerstwie Gospodarki - Ustawa o niektórych formach wspierania działalności innowacyjnej wprowadza nową definicję pojęcia nowa technologia. Czy to oznacza, że było ono źle rozumiane przez przedsiębiorców?
- Rzeczywiście, firmy miały problem z tym pojęciem. Ustawa z 2005 roku przewiduje udzielanie firmom kredytu na wdrożenie nowej technologii. Okazało się, że przedsiębiorcy rozumieli ten zwrot niezgodnie z intencją ustawodawcy, a samo sformułowanie stało się furtką do prób nadużywania systemu. Aplikując o środki, przyjmowali przepisy ustawy jako podstawę do zakupu nowych maszyn. W takim podejściu kredyt technologiczny utożsamiali z dotacją inwestycyjną udzielaną w programach unijnych. Niezrozumienie było tak znaczące, że do Banku Gospodarstwa Krajowego - instytucji obsługującej kredyt technologiczny - wpływały wnioski o finansowanie, które w istocie były kopiami wniosków o dotacje unijne. Niektórzy nawet nie zmieniali nagłówków. Takie aplikacje były odrzucane, co rodziło sporo kontrowersji. Uchwalenie nowej ustawy stało się koniecznością.
• Jak należy rozumieć ustawowy przepis o kredycie na wdrożenie nowej technologii?
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.