Wybierając PiS do władzy, wiedzieliśmy, że nie jest to partia ekonomicznych merytokratów, którzy korzystają z najlepszej dostępnej teorii ekonomicznej, która to teoria interwencję gospodarczą dopuszcza, ale darzy ograniczonym zaufaniem. Socjalno-etatystyczny rys ideologii PiS był przecież powszechnie znany i tylko skrajny analfabetyzm ekonomiczny mógłby wytłumaczyć ślepotę na fakt, że rodzi on ryzyka takie, jak wysoka inflacja. Przyjmując jałmużnę znaną jako 500+, akceptując odwrót od prywatyzacji i rozbudowę sektora publicznego, zgodziliśmy się na nie.
Inflacja jest koncepcyjnie wpisana w socjalno-interwencjonistyczny program PiS. To nic zaskakującego. Ekonomiści, do których wzdycha i którymi inspiruje się premier Morawiecki, uważają, że inflacja to cena, którą warto płacić za rozwój. Oczywiście, płacić mają obywatele, a rozwój definiować mają politycy.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.