Krajowe wydobycie ropy naftowej starczy na tydzień pracy polskich rafinerii. Koncerny szukają zagranicznych źródeł dostępu do surowca. Lotos wybrał Norwegię, stawia na bezpieczeństwo inwestycji. Orlen wciąż szuka.
Niewielkie krajowe złoża ropy naftowej powodują, iż koncerny muszą szukać surowca za granicami - polskie skatalogowane zasoby zaspokoiłyby bowiem jedynie roczne potrzeby naszych rafinerii. Pierwszy krok w stronę pozyskania dostępu do złóż zrobił już Lotos. Plany Orlenu wciąż są mało konkretne.
20 proc. z własnego wydobycia
Lotos obecny jest na Bałtyku i norweskim szelfie kontynentalnym. Złożył też w październiku i listopadzie w sumie dziesięć ofert na nowe koncesje na M. Norweskim i Barentsa. Dysponuje ponadto 20-proc. udziałem w polu Yme. Jak zapewnia Paweł Olechnowicz, prezes Lotosu, produkcja z tego złoża rozpocznie się z końcem przyszłego roku.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.