Trzeba przejmować, by się rozwijać. I zmienić myślenie

Łukasz Wilkowicz, zastępca kierownika działu branże i firmy
Łukasz Wilkowicz kierownik działu branże i firmyDGP / Wojtek Gorski
10 grudnia 2012

Statystyki nie pozostawiają złudzeń: transakcji fuzji i przejęć mamy w tym roku zdecydowanie mniej (tak wartościowo, jak i ilościowo) niż w poprzednich dwóch latach. Ale to spowolnienie rynku fuzji może być zapowiedzią głębszej zmiany.

Jak wynika z oficjalnych danych NBP, od stycznia do września wartość zagranicznych inwestycji bezpośrednich w Polsce wyniosła 1,6 mld euro wobec 10,6 mld euro rok wcześniej. Pogorszenie koniunktury najwyraźniej odbiło się na ocenie atrakcyjności naszych firm – szczególnie ze strony inwestorów zagranicznych. Wejście do Polski nie jest już tak opłacalne, jak jeszcze kilka lat wcześniej. Bliskość strefy euro nie daje takiego poczucia bezpieczeństwa, jak przed kryzysem. A perspektywy rozwoju biznesu też nie są tak wspaniałe, jak np. wtedy, gdy Polska wchodziła do Unii Europejskiej.

W dodatku przez te kilka lat właściciele krajowych firm dobrze zaznajomili się z realiami międzynarodowego biznesu – i teraz, nawet gdy chcą sprzedać swoje udziały, to nie godzą się na niskie wyceny. To kolejny czynnik, który sprawia, że nasz rynek fuzji i przejęć wygląda na słaby.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.