W pierwszym wywiadzie udzielonym od chwili objęcia urzędu premiera w lutym zeszłego roku Draghi oświadczył: "Rozmawialiśmy przez telefon z prezydentem Putinem przed wybuchem wojny. Pożegnaliśmy się postanawiając, że usłyszymy się ponownie".

"Ale kilka tygodni później on rozpoczął ofensywę. Do samego końca próbowałem z nim rozmawiać" - dodał włoski premier.

Następnie zaznaczył, że podczas niedawnej rozmowy z Putinem chciał rozmawiać o pokoju.

Reklama

"Poprosiłem go, aby prowadził negocjacje z (prezydentem Ukrainy Wołodymyrem) Zełenskim w sprawie zawieszenie broni, ale Putin mi odpowiedział, że nie uważa, że czas już dojrzał (do tego)" - relacjonował Draghi.

Jak ocenił, celem Putina jest "zdławienie ukraińskiego oporu, okupacja kraju i powierzenie go zaprzyjaźnionemu rządowi".

"My pozostaniemy u boku naszych ukraińskich przyjaciół" - zadeklarował premier Włoch. Obronę ze strony Ukraińców nazwał "heroiczną".

Stwierdził też, że należy spodziewać się "przedłużonej przemocy ze zniszczeniami, które będą kontynuowane".

"Sankcje są konieczne, by osłabić agresora, ale nie są w stanie zatrzymać wojsk w krótkim czasie. Aby to zrobić, należy pomagać bezpośrednio Ukraińcom i to czynimy. Nierobienie tego byłoby jednoznaczne z powiedzeniem im: poddajcie się, zaakceptujcie zniewolenie i podporządkowanie się"- mówił Draghi.

Szef rządu zapewnił - odnosząc się do napięć w swojej szerokiej koalicji - "w momencie pełnym niepewności, potencjalnej niestabilności, kruchości wewnętrznej i zewnętrznej, ten rząd jedności narodowej dalej chce rządzić".

Z Rzymu Sylwia Wysocka(PAP)

sw/ fit/