„Zwrócą uwagę na szkody spowodowane atakiem na Kapitol 6 stycznia i +brak wyrzutów sumienia” u byłego prezydenta, którego oskarżyli o podżeganie do (powstania) w desperackiej próbie utrzymania się przy władzy” – pisze „New York Times” powołując się na swoje źródła.

Według gazety przedstawiciele oskarżenia z Izby Reprezentantów Kongresu USA będą w czwartek usiłowali dowieść, że Trump powinien stać się pierwszym oskarżonym w historii Stanów Zjednoczonych prezydentem, który powinien zostać skazany oraz pierwszym byłym prezydentem, któremu zabroni się ewentualnego pełnienia urzędu w przyszłości.

Amerykańscy komentatorzy zdają sobie sprawę, że przekonanie do tego senatorów republikańskich będzie niemal niemożliwe, nawet jeśli określają zajścia 6 stycznia jako najgorszy atak na Kapitol od czasów wojny 1812 roku.

„W środę republikańscy senatorowie będący świadkami traumatycznej relacji o ataku, który sami przeżyli, wydawali się niewzruszeni. Wielu twierdziło, że nie widzą wystarczająco ścisłego związku między śmiercionośnym szaleństwem, usiłującym tego dnia powstrzymać Kongres przed potwierdzeniem zwycięstwa prezydenta (Joe) Bidena, a wielomiesięczną kampanią Trumpa mającą na celu uchylenie porażki w wyborach” – zauważył „NYT”.

Oskarżycielom przewodzi menedżer impeachmentu, demokratyczny członek Izby Reprezentantów Jamie Raskin. Zgodnie z przewidywaniami jego zespół będzie argumentował, że działania Trumpa poważnie zaszkodziły pozycji kraju na świecie. Ma też ostrzec, że jeśli nie zostanie ukarany, będzie mógł powrócić do władzy i zagrozić demokracji.

Trump ma wciąż wielomilionową bazę zwolenników popierających jego przywódczą rolę w Stanach Zjednoczonych.

Z sondażu przeprowadzonego już po zajściach na Kapitolu, na który powołuje się stacja CNBC, wynikało, że prawie dziewięciu na dziesięciu Republikanów akceptowało działalność Trumpa. Ich odsetek praktycznie nie zmienił się w porównaniu z listopadowym badaniem opinii publicznej. Aż 89 proc. Republikanów wyraziło wówczas poparcie dla prezydenta.

Aby skazać Trumpa za podżeganie swoich zwolenników do antyrządowego powstania musiałoby się za tym opowiedzieć dwie trzecie senatorów, a więc potrzebne jest sprzymierzenie się 50 związanych z Demokratami z co najmniej 17 Republikanami.

W czwartek menedżerowie impeachmentu mają jeszcze do ośmiu godzin na przedstawienie swoich argumentów. Od piątku zabiorą w Senacie głos prawnicy Trumpa. We wtorek nie zdołali powstrzymać wyższej izby Kongresu przed przeprowadzeniem procesu, który określali jako niezgodny z konstytucją USA.

Zgodnie z oczekiwaniami zespół obrony byłego prezydenta będzie zaprzeczał jakoby był on odpowiedzialny za atak na Kapitol lub miał zamiar przeszkodzić w zatwierdzeniu przez Kongres głosów elektorów, którzy potwierdzili wybór Bidena na prezydenta USA.

Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)

ad/ jo/ ap/