Senacka Komisja Nadzwyczajna "do spraw wyjaśnienia przypadków nielegalnej inwigilacji, ich wpływu na proces wyborczy w Rzeczypospolitej Polskiej oraz reformy służb specjalnych" została powołana w środę wieczorem. Szefem komisji został Marcin Bosacki (KO), a zasiadają w niej także: Sławomir Rybicki (KO), Magdalena Kochan (KO), Michał Kamiński (KP-PSL), Gabriela Morawska-Stanecka (PPS), Jacek Bury (Polska 2050) oraz Wadim Tyszkiewicz (Koło Senatorów Niezależnych). W pracach komisji nie biorą udziału senatorowie PiS, którzy w większości byli przeciwni jej powołaniu.

W czwartek komisja zebrała się na pierwszym roboczym posiedzeniu. Po jego zakończeniu Bosacki poinformował dziennikarzy, że pierwsze merytoryczne spotkanie komisji odbędzie się w najbliższy poniedziałek o godz. 14 w gmachu Senatu. Jak dodał, pierwszymi świadkami, pierwszymi osobami, które zostaną wezwane do składania wyjaśnień będą eksperci z instytutu Citizen Lab z Toronto, którzy odnaleźli na telefonach: senatora Krzysztofa Brejzy, mecenasa Romana Giertycha oraz prokurator Ewy Wrzosek ataki Pegasusem.

Kolejne posiedzenia komisji zaplanowano na najbliższy wtorek i środę. "Będziemy chcieli rozmawiać zarówno z autorytetami prawnymi o legalności stosowania tego inwazyjnego systemu, tej broni cybernetycznej Pegasus zwłaszcza podczas kampanii wyborczej oraz zamierzamy zgłosić się do obecnego i byłego szefa Najwyższej Izby Kontroli. To ich kontrolerzy w aspekcie prawnym wyjawili, że taki system zakupiony, a potem był używany przez CBA" - zaznaczył Bosacki.

Reklama

Zapowiedział też, że komisja zajmie się ujawnioną w środę w mediach sprawą użycia telefonu Doroty Brejzy - żony i pełnomocniczki senatora KO - do wysyłania fałszywych alarmów bombowych.

Morawska-Stanecka powiedziała, że jednym z celów komisji będzie ustalenie czy Pegasus został zakupiony w sposób legalny. "Czy zachowane były wszystkie procedury zarówno przy planowaniu zakupu tego systemu, czy ewentualnie ten system był certyfikowany zgodnie z polskimi przepisami, czy był używany w sposób legalny oraz czy informacje, które były pozyskane za pomocą tego systemu, były wykorzystane tak, jak przepisy to nakazują" - dodała senator.

Reklama

Według niej do ustalenia jest ponadto zakres wykorzystania Pegasusa. "Musimy naszym obywatelom pokazać i powiedzieć, czy są możliwości nielegalnej inwigilacji ich, ich życia i jaki jest zakres tej inwigilacji jaki stwierdzimy: czy były to tylko te trzy osoby (Brejza, Giertych i Wrzosek - PAP), czy może jeszcze ktoś więcej oraz jakie to niesie konsekwencje i zagrożenia dla każdego obywatela" - zaznaczyła wicemarszałek Senatu.

Tyszkiewicz za niezbędne uznał wyjaśnienie "w jakim zakresie rząd polski wpływał na wynik wyborów" oraz jak w przyszłości zabezpieczyć obywateli przed wykorzystywaniem, w sposób nielegalny, nowoczesnych technologii.

Jacek Bury zapowiedział, że komisja będzie wnioskować o ukaranie ewentualnych winnych nadużyć. "Kiedyś komuniści werbowali agentów, wysyłali ich do kościołów, żeby słuchać kazania, wysyłali ich do restauracji, do kin, aby podsłuchiwać rozmowy obywateli, bo chcieli wiedzieć co ci, którzy są przeciwni tej władzy, myślą czy zamierzają zrobić. Czasy się zmieniły, ale zapędy władzy często bywają podobne. Mamy nowe technologie, więc nie potrzebujemy agentów, ale to dalej są UB-eckie metody. Komisja będzie próbowała wyjaśnić czy nasze prawa i wolności obywatelskie nie są zagrożone, nie były łamane" - podkreślił Bury.

Kamiński wyraził oczekiwanie, że senatorowie PiS włączą się jednak w prace komisji. "Dla nas jest to bardzo ważne, by do naszych prac dołączyli koledzy z Prawa i Sprawiedliwości. Tym bardziej, że równie ważne jest dla nas zaproszenie na obrady naszej komisji najważniejszych polityków w państwie polskim i próba uzyskania od nich odpowiedzi na pytanie czy bardzo groźna broń cybernetyczna była używana przeciwko polskim obywatelom, przeciwko opozycji i wreszcie, czy użycie tej broni było legalne, i uzasadnione" - zaznaczył senator. Dodał, że odpowiedzi na te pytania oczekuje m.in. od wicepremiera ds. bezpieczeństwa Jarosława Kaczyńskiego.

Rybicki przypomniał, że z zgodnie z polskim prawem, każdy urzędnik, począwszy od premiera, ma obowiązek stawiennictwa na posiedzenie komisji senackiej, jeśli został na nią wezwany. "Ten obowiązek wynika wprost z regulaminu Senatu i dotyczy nie tylko osobistego stawiennictwa, ale składania wyjaśnień, informacji, również informacji na piśmie. Oczekujemy, że te standardy współpracy między władzą ustawodawczą i wykonawczą będą w tym przypadku, w imię ochrony praw i wolności obywatelskich, w imię praworządności, dotrzymane. Oczekujemy, że zapraszani przez komisję goście, zgodnie z polskim prawem, będą stawać na zaproszenie pana przewodniczącego" - mówił senator KO.

Członkowie komisji zostali zapytani czy także zwracali się do Citizen Lab z prośbą o sprawdzenie swych telefonów. Bosacki zauważył, że póki co możliwość sprawdzenia ewentualnych ataków Pegasusa istnieje jedynie w przypadku urządzeń firmy Apple, np. iPhone-ów. "Ja mam androida, więc nie można mnie sprawdzić, ale być może te możliwości techniczne się poprawią" - zaznaczył.

Podczas środowych głosowań większość senackiego klubu PiS opowiedziała się przeciwko powołaniu komisji. Wicemarszałek Senatu Marek Pęk (PiS) argumentował, że izba wyższa parlamentu nie ma żadnych uprawnień śledczych, a jej możliwości kontroli rządu są ograniczone. Pytał też, czy komisja nie będzie powołana do tego, żeby udowodnić z góry postawioną tezę. "Państwo już żeście opisali tę sytuację. Państwo już żeście wszystkie fakty udowodnili. Czy nie lepiej byłoby dzisiaj już sporządzić końcowy raport tej komisji" - ironizował Pęk.

Jedynym senatorem z klubu PiS, który głosował za powołaniem komisji był Jan Maria Jackowski, który w rozmowie z dziennikarzami nie krył, że chciałby w niej pracować. Później na krótko pojawił się także w środę na posiedzeniu, na którym ukonstytuowano komisję nadzwyczajną i wskazano Bosackiego jako kandydata na jej przewodniczącego.

Citizen Lab to działająca przy Uniwersytecie w Toronto grupa ekspertów, która bada m.in. przypadki inwigilacji przy użyciu opracowanego przez izraelską spółkę NSO Group oprogramowania Pegasus. Niedawno agencja Associated Press, powołując się właśnie na ustalenia Citizen Lab, poinformowała, że przy użyciu Pegasusa inwigilowani byli: senator KO Krzysztof Brejza, adwokat Roman Giertych i prokurator Ewa Wrzosek. Według Citizen Lab, do telefonu Brejzy miano się włamać 33 razy w okresie od 26 kwietnia 2019 r. do 23 października 2019 r. Polityk był wówczas szefem sztabu KO przed wyborami parlamentarnymi. Ustalenia ekspertów z Kanady dotyczące telefonu Brejzy potwierdził później Donncha O'Cearbhaill, ekspert z Amnesty International Security Lab.

W przypadku Giertycha, w przeszłości pełnomocnika m.in. szefa PO Donalda Tuska - jak ustaliła Citizen Lab - jego telefon był w 2019 roku atakowany 18 razy. Według kanadyjskich ekspertów, za pomocą Pegasusa można m.in. nagrywać rozmowy, odczytywać wiadomości, śledzić lokalizację, a także podglądać i podsłuchiwać na bieżąco za pomocą kamery i mikrofonu w urządzeniu.

autor: Marta Rawicz

mkr/ par/