Ksiądz, który jest po terapii, może uzyskać od biskupa pozwolenie na sprawowanie Eucharystii nie na zwykłym winie, tylko na moszczu winnym, który nie zawiera alkoholu – powiedział PAP psycholog kliniczny ks. Krzysztof Raj. Dodał, że dotyczy to jedynie księży ze stwierdzoną chorobą alkoholową.
15 kwietnia obchodzony jest w Polsce Światowy Dzień Trzeźwości. Psycholog kliniczny ks. Krzysztof Raj od 2023 r. jest dyrektorem Diecezjalnego Ośrodka Duszpasterstwa Trzeźwości w Kowalewie, w którym przez 30 lat pomoc znalazło 1200 księży leczących się z powodu choroby alkoholowej.
Ks. Raj: księża nie chcą przyznawać się do problemu z uzależnieniem
Duchowny przyznał, że księżom jest trudniej przyznać się do uzależnienia niż osobom świeckim.
– Jako duchowni boimy się okazać słabość, boimy się przyznać, że mamy problemy. W powszechnej świadomości to ksiądz jest osobą, do której przychodzi się po pomoc; ma być opoką i moralnym autorytetem. A przecież ksiądz jest człowiekiem i jak każdy człowiek przeżywa różne trudności, z którymi czasem sobie nie radzi – ocenił.
Dodał, że choć mechanizmy choroby alkoholowej działają u księdza tak samo jak u osób świeckich, to specyfika wynikająca z konkretnego stylu życia sprawia, że księdzu, który jest na terapii, łatwiej jest otworzyć się w otoczeniu innych kapłanów.
Ks. Raj podkreślił, że choć księża nie zakładają rodzin, to posługując w parafii, są ciągle otoczeni ludźmi. Dodał, że to właśnie najbliższe otoczenie księdza – parafianie i inni kapłani – są osobami, które jako pierwsze mogą zauważyć, że u danej osoby rozwija się choroba alkoholowa.
Zaznaczył, że jeśli ktoś zauważy u księdza oznaki uzależnienia czy jakiegokolwiek innego kryzysu, warto po prostu podejść i porozmawiać.
– Przeprowadziłem w życiu kilkaset rozmów interwencyjnych i zawsze pierwszą reakcją, nieważne czy księdza, czy osoby świeckiej, było wyparcie i zaprzeczanie. To jest naturalny mechanizm obronny, z którym trzeba się po prostu zmierzyć. Nie łudźmy się, że osoba uzależniona po pierwszej rozmowie pójdzie na terapię i zacznie się leczyć. Taka rozmowa jest najczęściej jedynie pierwszym krokiem – przyznał.
Podkreślił, że kiedy osoba świecka widzi, że po takiej rozmowie ksiądz nie podejmuje leczenia, może postawić ultimatum: jeżeli ksiądz nie skontaktuje się z terapeutą uzależnień, sprawa zostanie zgłoszona biskupowi.
– Taka interwencja to nie jest donoszenie, tylko troska o zdrowie i życie tego kapłana. Bo trzeba pamiętać, że nieleczona choroba alkoholowa prowadzi do śmierci. Warto też wiedzieć, że jest to choroba przewlekła z tendencjami do nawrotów. Więc to, że ktoś podjął leczenie i przez jakiś czas trwał w trzeźwości, nie oznacza, że problem nie wróci – zastrzegł ks. Raj.
Poinformował, że rdzeniem terapii w ośrodku w Kowalewie są spotkania indywidualne z terapeutami uzależnień, którymi są osoby świeckie. Kolejnym elementem są spotkania indywidualne z psychologiem oraz terapia grupowa. Kapłani spotykają się też z księżmi, którzy przeszli z czynnej fazy do fazy remisji i są od lat trzeźwiejącymi alkoholikami.
Zdaniem ks. Raja ważnym czynnikiem, który chroni przed uzależnieniem i może pomóc wytrwać w trzeźwości, jest wiara. Jednocześnie przyznał, że nie chodzi o sytuacje, kiedy człowiek z chorobą alkoholową nie podejmuje leczenia, ale „czeka na cud”.
Moszcz winny zamiast zwykłego wina
– Zawsze w takiej sytuacji przypominam przyjętą w Kościele zasadę, że łaska Boża bazuje na naturze. Jeśli jesteśmy chorzy, to nie poprzestajemy na modlitwie, ale idziemy do lekarza – zaznaczył.
Dodał, że ksiądz, który jest po terapii, może uzyskać od biskupa pozwolenie na sprawowanie Eucharystii nie na zwykłym winie, tylko na moszczu winnym, który nie zawiera alkoholu. Takie pozwolenie może uzyskać jedynie kapłan ze stwierdzoną chorobą alkoholową.
Iwona Żurek (PAP)
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu