"Premier pojedzie na grudniowy szczyt UE"

25 listopada 2008

Szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak zapewnił we wtorek, że to Donald Tusk pojedzie na grudniowy szczyt UE. Jak podkreślił, szefowi rządu będzie towarzyszył minister spraw zagranicznych i ewentualnie minister finansów.

W grudniu odbędzie się kolejny unijny szczyt, na którym ma nastąpić ostateczne porozumienie w sprawie pakietu klimatyczno- energetycznego.

Minister w Kancelarii Prezydenta Mariusz Handzlik potwierdził we wtorek PAP, że Lech Kaczyński wybiera się wówczas do Brukseli.

Nowak pytany w TVN24, kto pojedzie w grudniu na szczyt UE, odpowiedział, że "oczywiście jedzie premier z ministrem spraw zagranicznych i być może, jeśli będzie potrzeba, z ministrem finansów".

"Niezmiennie tematem numer jeden w UE jest kryzys finansowy" - dodał szef gabinetu politycznego premiera.

Dopytywany, co stanie się jeżeli na szczyt będzie chciał pojechać prezydent, Nowak odpowiedział: "zadaje mi pani pytanie z kategorii bardzo trudnych".

W październiku doszło do ostrego sporu o skład polskiej delegacji na szczyt UE. Ostatecznie na październikowym posiedzeniu Rady Europejskiej był i prezydent i premier. L. Kaczyński wyraził wówczas nadzieję, że będzie w szczytach uczestniczył wspólnie z szefem rządu.

Na początku listopada w nieformalnym szczycie w sprawie kryzysu finansowego uczestniczył sam prezydent. Rząd przyjął wówczas instrukcje, które L. Kaczyńskiemu przekazał minister finansów Jacek Rostowski.

"To jest za poważna sprawa, aby w takich eskapadach tak swobodnie uczestniczyć, nie mając pewności bezpieczeństwa polskiego prezydenta"

Nowak był też pytany o kwestie związane z niedzielnym incydentem w Gruzji z udziałem Lecha Kaczyńskiego. Ocenił, że "nie powinno się bezpieczeństwem polskiej głowy państwa tak lekko szafować".

"To jest za poważna sprawa, aby w takich eskapadach tak swobodnie uczestniczyć, nie mając pewności bezpieczeństwa polskiego prezydenta" - uważa polityk PO.

Zwrócił uwagę, że przy wszystkich wizytach zagranicznych za bezpieczeństwo prezydenta, premiera i innych osobistości odpowiedzialność biorą służby kraju - gospodarza, a w tym wypadku służby gruzińskie.

"To jest absolutna fuszerka, z którą mieliśmy do czynienia. Skandaliczne odseparowanie polskiej ochrony od polskiego prezydenta" - powiedział Nowak, podkreślając, że "trudno mieć pretensję" do Biura Ochrony Rządu.

W niedzielę po południu w Gruzji konwój samochodów z prezydentami Lechem Kaczyńskim i Micheilem Saakaszwilim został zatrzymany przy granicy z Osetią Południową. W pobliżu rozległy się strzały. Nikomu nic się nie stało. Kolumna samochodów miała jechać z lotniska w Tbilisi do jednego z osiedli przy granicy z Osetią Płd. Po incydencie prezydenci wrócili do Tbilisi.

Źródło: PAP
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.