Wróbel: Liberalno-narodowy spór o WC

Jan Wróbel
Jan WróbelDGP / Wojtek Gorski
19 sierpnia 2016

W modelu idealnym państwa liberalnego... Przychodzi na plażę biznesmen. Widzi, że urlopowiczom brakuje eleganckiej toalety. Zaciąga kredyt, buduje Ambasadę Dobrej Toalety i pobiera opłaty. Zainspirowany tym wydarzeniem inny biznesmen stawia przaśną, za to bardzo tanią sławojkę. Rynek się dywersyfikuje, ale przecież, jako struktura dynamiczna, wraz z przybywaniem rzesz nowych plażowiczów, stanie się platformą dla kolejnych WC-przedsiębiorców. Pojawiają się karty stałego klienta, karty rodziny, oferty rabatowe i łączenie biletu do toalety z biletem na wodolot napędzany odnawialnymi źródłami energii. I tak dalej, zdrowa konkurencja hula.

W modelu realnym władze samorządowe same stawiają sanitariaty i oddają je ajentowi. Pilnują przy tym, by toaleta – wszystko jedno czy miejska, czy prywatna – była jednak zawsze toaletą odpłatną. Niby dlaczego? Przecież jest ona po prostu uzupełnieniem oferty publicznej plaży – coś jakby koszem na śmieci czy schodkami prowadzącymi nad morze. Kiedy wyrzucamy papierek po lodach do kosza, nikt nie domaga się za to od nas pieniędzy, chociaż samorząd ponosi koszty jego opróżniania. Dlaczego uznać, że wizyta w tzw. ustronnym miejscu jest mniej ważna dla poziomu czystości wspólnej przestrzeni i po prostu poziomu cywilizacji niż wrzucenie śmieci do kosza.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.