Niedawno miałam okazję przeczytać pewien artykuł o jednej z brytyjskich szkół. Dyrektor tejże placówki ostrzegał swoich uczniów przed czytaniem powieści fantasy. Już pierwsze zdanie spowodowało, że omal nie oblałam się poranną kawą. (Julia Świstuniuk, 16 lat)
Argumenty, które podał były jeszcze bardziej niedorzeczne niż sama teza, a mianowicie ten brytyjski pedagog stwierdził, ze taki rodzaj książek uszkadza wrazliwą podświadomość jego uczniów. „Literaturę fantasy można porównać do dawania dzieciom cukru, uzależniają się od powieści m. in. J.K Rowling, Suzanne Collins, czy Terrego Pratchett’a , a kiedy dziecko stanie się uzależnione, zacznie szukać więcej i więcej” – napisał profesor Whiting na stronie szkoły. Przemyślenia dyrektora tej angielskiej szkoły wywołały w mojej głowie burzę myśli. Dlaczego uzależnienie od książek może być złe ? Z takim podejściem skończylibyśmy jak w książce „451 stopni Fahrenheita”.
Wyobraźnia dziecka potrzebuje wolnego boiska, by móc się wybiegać i są nim właśnie książki, a w szczególności te fantasy. Noce spędzone na czytaniu o magicznych historiach, przenoszenie się do innego świata to przecież nieodłączna cześć dzieciństwa. Do dziś bardzo dokładnie pamiętam jak nie mogłam oderwać się od książki „Kroniki Spiderwick”.
Książki fantasy oprócz rozwijania wyobraźni pozwalają nam na ucieczkę od codziennych problemów. Teraz, gdy wszystko jest prostsze dzięki nowoczesnym technologiom, ludzie mają zagwozdki innego typu niż 20 lat temu. Może teraz mniej czytamy dlatego, że czujemy się wolni? Kiedyś człowiek był ograniczony w wielu sferach życia, tworzył w głowie utopijne myśli, które pozwalały mu przetrwać i zasmakować chociaż tej wyimaginowanej wolności.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.